Negocjacje USA-Iran pod presją. Vance ujawnia: tego się spodziewamy
Wiceprezydent USA J. D. Vance spodziewa się pozytywnego wyniku rozmów USA i Iranu w Islamabadzie. Polityk powiedział o tym dziennikarzom przed odlotem do stolicy Pakistanu.
2026-04-10, 17:38
Rozmowy pokojowe w Islamabadzie
Rozmowy pokojowe między USA i Iranem mają rozpocząć się rano w Islamabadzie, stolicy Pakistanu. Celem negocjacji będzie utrwalenie rozejmu, uzgodnionego między Iranem a Izraelem i USA we wtorkowy wieczór. Stany Zjednoczone reprezentować będą także - zięć Donalda Trumpa Jared Kushner oraz doradca prezydenta Donalda Trumpa Steve Witkoff. Z strony Irańskiej delegacji będą przewodzić minister spraw zagranicznych Abbas Aragchi i przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf. A obecni mają być również przedstawiciele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC). Głównym mediatorem rozmów jest Pakistan, przy możliwym udziale Kataru i Arabii Saudyjskiej.
Różnice stanowisk w negocjacjach
Już na początku rozmów ujawniły się istotne różnice stanowisk między stronami. Iran wysuwa żądania obejmujące m.in. wycofanie sił USA z regionu, zniesienie sankcji, wypłatę odszkodowań wojennych, utrzymanie prawa do wzbogacania uranu oraz objęcie Libanu zawieszeniem broni. Stany Zjednoczone z kolei oczekują otwarcia cieśniny Ormuz, rezygnacji przez Teheran z wysoko wzbogaconego uranu oraz zaprzestania wspierania proirańskich grup zbrojnych, takich jak Hezbollah czy jemeńscy Huti.
Jednym z kluczowych punktów spornych pozostaje sytuacja w Libanie - Iran traktuje ją jako element szerszego porozumienia, czemu sprzeciwiają się USA i Izrael. Kontrowersje budzi również irański postulat dotyczący kontroli nad przepływem statków przez Ormuz oraz pobierania z tego tytułu opłat.
Nie ma swobody przepływu przez cieśninę Ormuz
Stany Zjednoczone i Iran uzgodniły we wtorek wieczorem dwutygodniowe zawieszenie broni. Mimo to, trzy dni po ogłoszeniu rozejmu i sześciu tygodniach walk, tankowce nadal nie przepływają przez cieśninę Ormuz. Przed wybuchem konfliktu przez ten rejon przepływało dziennie 120-140 statków, obecnie liczba ta spadła do zaledwie kilku jednostek.
W Zatoce Perskiej nadal znajduje się ponad 600 statków, w tym 325 tankowców, które nie mogą opuścić regionu z powodu faktycznej blokady Ormuzu - informuje emiracki magazyn Gulf News. Armatorzy wstrzymują kolejne rejsy, obawiając się min, które mogły zostać rozmieszczone w cieśninie przez Iran.
Dodatkowo Teheran wprowadził obowiązek uzyskiwania zgody irańskiej armii na przepłynięcie, co stanowi nowy poziom kontroli, niespotykany przed wojną. Pojawiają się także doniesienia o opłacie w wysokości co najmniej 1 dolara za baryłkę, co w przypadku tankowca typu VLCC oznacza około 2 mln dolarów za jeden rejs. Według niektórych informacji Iran miałby chcieć uczynić z tego stałe źródło dochodu.
Początkowo Teheran zgodził się na otwarcie cieśniny, jednak kilka godzin po wejściu w życie rozejmu z USA ogłosił jej ponowne zamknięcie w reakcji na izraelskie naloty w Libanie. Strony różnią się w interpretacji zakresu porozumienia - USA i Izrael twierdzą, że nie obejmuje ono Libanu, podczas gdy Iran uznaje działania w tym regionie za naruszenie umowy i podstawę do blokady szlaku.
Krwawy rozejm: eskalacja walk w Libanie i ataki na Zatokę Perską
Jeszcze w pierwszej dobie po ogłoszeniu rozejmu Teheran kontynuował uderzenia w regionie, kierując je m.in. przeciwko Kuwejtowi, Bahrajnowi i Zjednoczonym Emiratom Arabskim. Irański dron zaatakował m.in. saudyjski rurociąg East–West, prowadzący do Morza Czerwonego, który po zablokowaniu cieśniny Ormuz pozostaje kluczową trasą eksportu saudyjskiej ropy.
Już kilka godzin po ogłoszeniu rozejmu Izrael przeprowadził naloty na Bejrut i inne regiony kraju; w pierwszej dobie zginęło ponad 300 osób. Izraelskie lotnictwo systematycznie niszczy cele uznawane za infrastrukturę Hezbollahu, odpowiadając na ostrzał północnego Izraela, w tym na obszary gęsto zaludnione. Siły izraelskie wciąż zajmują około 10-kilometrowy pas terytorium w południowym Libanie, a liczba przesiedlonych Libańczyków sięga ok. 1,1 mln osób.
Wspierany przez Iran Hezbollah nadal prowadzi ostrzał północnego Izraela. Ofensywa przeciwko Hezbollahowi ma być według izraelskich dowódców kontynuowana aż do jego rozbrojenia.
W przyszłym tygodniu w Waszyngtonie mają się spotkać ambasadorowie Izraela i Libanu z amerykańskimi wysłannikami. Strona libańska zabiega o tymczasowy rozejm, który umożliwiłby dalsze rozmowy, jednak Hezbollah - pozostający poza kontrolą władz w Bejrucie - odrzuca bezpośrednie negocjacje z Izraelem. Nie jest jasne, na jakie ustępstwa gotowy jest Izrael, który kontynuuje uderzenia na terytorium Libanu.
Źródło: IAR/PAP/Reuters/inne