Epidemia eboli przyspiesza. Najnowszy szczep od nietoperzy? "Bez opcji leczenia"
W Demokratycznej Republice Konga gwałtownie rozprzestrzenia się nowa odmiana wirusa Ebola, która mogła przenieść się na ludzi z nietoperzy owocożernych. Do tej pory odnotowano już co najmniej 204 zgony, a liczba zakażonych szacowana jest na około 870 osób.
2026-05-24, 15:14
WHO alarmuje ws. eboli: sytuacja epidemiologiczna pogarsza się
Badania najnowszego szczepu eboli wykazują, że epidemia mogła rozwijać się po cichu przez wiele miesięcy, zanim została zidentyfikowana. Coraz bardziej prawdopodobną hipotezą jest pochodzenie wirusa od owocożernych nietoperzy. Sytuacja w Demokratycznej Republice Konga wymyka się spod kontroli, gdzie odnotowano już 204 zgony. Światowa Organizacja Zdrowia podniosła stopień alertu z "wysokiego" na "bardzo wysoki".
Obecną epidemię wywołuje rzadki szczep wirusa - Bundibugyo (BVD). Sekwencjonowanie genetyczne wykazało, że wersja ta znacząco różni się od odmian znanych z poprzednich epidemii, co sugeruje świeże przejście patogenu ze świata przyrody na ludzi. Fakt ten stanowi ogromne wyzwanie dla personelu medycznego. Dostępne dotychczas szczepionki i metody leczenia zostały opracowane z myślą o szczepie Zair, który był odpowiedzialny za największe dotychczasowe epidemie. Na ten moment nie ma zatwierdzonych szczepionek ani szybkich testów diagnostycznych dla tego konkretnego wariantu. Dodatkowo wczesne objawy choroby mogą przypominać malarię, co opóźnia prawidłowe rozpoznanie.
Dotychczasowe dane o zakażeniach wskazują, że w przypadku najnowszego szczepu, śmiertelność wynosi około 32 proc. Szanse na przeżycie pacjentów rosną jednak diametralnie przy szybkim wdrożeniu nowoczesnej opieki szpitalnej.
Wyścig z czasem
Międzynarodowe zespoły naukowców pilnie pracują nad dostosowaniem istniejących leków. Przygotowywane są badania kliniczne czterech eksperymentalnych terapii, a badacze z Uniwersytetu Oksfordzkiego rozpoczęli już prace nad szczepionką przy użyciu technologii znanej z pandemii COVID-19.
Co istotne, ebola przenosi się przez płyny ustrojowe, a nie drogą kropelkową, co zmniejsza tempo rozwoju epidemii. Chociaż ryzyko szerokiego rozprzestrzenienia się wirusa na Zachodzie pozostaje niskie, eksperci ostrzegają przed zlekceważeniem zagrożenia i apelują o globalną koordynację działań.
Trudna sytuacja w Demokratycznej Republice Konga
Akcja ratunkowa w DRK napotyka na poważne bariery społeczne i logistyczne. W ubiegłym tygodniu doszło do podpalenia namiotów w centrum leczenia, gdy bliskim zmarłego zabroniono zabrania ciała na tradycyjny pochówek. W chaosie część zakażonych pacjentów uciekła z placówki, co rodzi ryzyko dalszych infekcji. Istnieją również poważne obawy, że epidemia może przedostać się do ogarniętego kryzysem humanitarnym Sudanu Południowego, co doprowadziłoby do katastrofy na jeszcze większą skalę.
Czytaj także:
- Ebola wymyka się spod kontroli. Nadzwyczajne spotkanie w UE
- Epidemia eboli. Zakażenia w kolejnym państwie
- Ebola szybko się rozprzestrzenia. GIS: wykryto już 600 przypadków
Źródła: PolskieRadio24.pl/JL