Wiceszef MSZ Marcin Przydacz mówiąc o współpracy regionalnej zwracał uwagę na znaczenie inicjatywy Trójmorza oraz Bukareszteńskiej Dziewiątki. Mówił, że to przedsięwzięcia, które mają również oddziaływać na politykę UE. Podkreślił, że te inicjatywy rodziły się w bólach i nie było wiadomo, czy Niemcy oraz Francja będą na nie spoglądać przychylnym okiem.
Wiceszef MSZ mówił, że nasz region Europy ma gigantyczny potencjał i kluczową rolę do odegrania. "Dziś moment dziejowy daje nam ku temu szanse - paradoksalnie to, co dzieje się na Ukrainie, agresja rosyjska znów koncentruje uwagę na naszym regionie i ze strony Stanów Zjednoczonych, ale także ze strony partnerów europejskich" - powiedział Przydacz.
"Także dlatego, że my jako region mieliśmy rację ostrzegając przed agresywną polityką rosyjską, mieliśmy rację mówić o własnych doświadczeniach, mówiąc o tym jak sobie z ewentualnymi zagrożeniami radzić. Mieliśmy rację krytykując tych, których polityka wschodnia poniosła dzisiaj fiasko - polityka uzależniania się od nośników energii ze wschodu, od biznesu as usuall z Moskwą. Dziś i to jest faktem, nasi partnerzy i z Zachodu, ale także i z dalekiej Azji chcą nas słuchać, chcą słuchać naszej ekspertyzy dot. Rosji" - mówił Przydacz.
"Naszym głównym zadaniem jako urzędników, dyplomatów, polityków jest nie zmarnować tego potencjału (regionu). Z jednej strony, aby oddalić zagrożenie jak najdalej od swoich granic, ale jak najdalej także w czasie, aby Rosja na najbliższe pokolenia przestała być zagrożeniem dla świata" - powiedział Przydacz.