more_horiz
Wiadomości

Kraje bałtyckie alarmują: nowe wytyczne KE osłabiają sankcje wobec Rosji. "Nie były wcześniej konsultowane"

Ostatnia aktualizacja: 21.09.2022 00:55
Polska i kraje bałtyckie ostrzegają, że nowe wytyczne Komisji Europejskiej dotyczące sankcji wobec Rosji osłabią je i zostaną wykorzystane do obchodzenia restrykcji. Ta sprawa, nieplanowana wcześniej, pojawiła się podczas spotkania ministrów do spraw europejskich 27 krajów w Brukseli. Dziś - jak ustaliła brukselska korespondentka Polskiego Radia Beata Płomecka - dyskusja ma być kontynuowana podczas narady ambasadorów.
Symbol Z namalowany w Monachium, w Niemczech
Symbol "Z" namalowany w Monachium, w NiemczechFoto: Sachelle Babbar / Zuma Press / Forum

- Chcemy szczelnego stosowania sankcji - powiedział brukselskiej korespondentce Polskiego Radia jeden z dyplomatów. Drugi podkreślił, że kolejny raz Komisja prezentuje swoje wytyczne bez wcześniejszych konsultacji z krajami członkowskimi.

Według jednego z rozmówców Beaty Płomeckiej o te wytyczne poprosiły Francja i Niemcy. W dokumencie Komisja napisała, że import z Rosji i tranzyt między innymi węgla i niektórych produktów ropopochodnych powinien być dozwolony, by zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe i energetyczne na świecie. Poprzednie wytyczne zakazywały unijnym firmom transportu tych towarów poza Wspólnotę. Teraz Komisja tłumaczy, że chodzi o to, by nie pogłębiać kryzysu żywnościowego. To jednak nie przekonało krajów, które zaprotestowały przeciwko wytycznym i domagają się ich zawężenia. I - jak się okazuje - ta grupa początkowo licząca tylko Polskę i kraje bałtyckie, jest już większa.

UE nie uzna pseudoreferendów

Unia Europejska nie uzna pseudoreferendów o przyłączeniu do Rosji na okupowanych terytoriach Ukrainy. Poinformował o tym szef unijnej dyplomacji, który zagroził kolejnymi sankcjami. Josep Borrell potępił plany zorganizowania referendów i nazwał je nielegalnymi. Powszechne głosowanie od piątku zapowiedziały prorosyjskie, separatystyczne władze w czterech regionach na wschodzie i południu Ukrainy.

"To próba Rosji legitymizacji jej nielegalnej kontroli wojskowej, a celem jest przymusowa zmiana granic Ukrainy" - napisał szef unijnej dyplomacji, dodając, że jest to jawne naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych, złamanie międzynarodowego prawa oraz pogwałcenie niezależności, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy. "Wyniki tych referendów będą nieważne, nie zostaną uznane przez Unię Europejską i jej państwa członkowskie" - podkreślił Josep Borrell.

Posłuchaj
00:54 11951245_1.mp3 Polska i kraje bałtyckie ostrzegają, że nowe wytyczne KE ws. sankcji wobec Rosji osłabiają je (Beata Płomecka/IAR)

W opublikowanym oświadczeniu napisał też, że Rosja od początku inwazji zastraszała, nielegalnie przetrzymywała, torturowała i uprowadzała ukraińską ludność cywilną, a wielu obywateli zamieszkujących rejony okupowane obecnie przez Rosjan zostało zmuszonych do ucieczki. Legalnie wybrane władze lokalne były zastępowane marionetkowymi. Dostęp do internetu, wolnych i niezależnych mediów oraz wolność wypowiedzi były ograniczane - wyliczał szef unijnej dyplomacji. Dlatego - jak podkreślił - głosy oddane w fikcyjnych referendach nie mogą być w żadnym wypadku uważane za swobodne wyrażenie woli ludzi żyjących w tych regionach pod stałą groźbą militarną ze strony Rosji.

Czytaj także:


"Rosja, jej polityczni przywódcy i wszyscy zaangażowani w zorganizowanie »referendów« oraz łamanie międzynarodowego prawa na Ukrainie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności" - napisał szef unijnej dyplomacji.

as

Zobacz także

Zobacz także