Konflikt na Bliskim Wschodzie generuje antysemityzm. Ekspert: niemiecki rząd musi zagwarantować bezpieczeństwo Żydom
"To nie czas, by akceptować nową migrację z Bliskiego Wschodu" - powiedział ekspert niemieckiej liberalnej partii FDP ds. polityki zagranicznej Rainer Semet portalowi dziennika "Bild". Zaznaczył też, że szerząca się obecnie w Niemczech otwarta nienawiść wobec Żydów jest "w dużej mierze importowana".
2023-10-15, 11:55
Szef Rady Europejskiej Charles Michel ostrzegł ostatnio przed zwiększeniem napływu uchodźców do Europy. Powiedział, że ważne jest, aby nie importować konfliktu na Bliskim Wschodzie do Unii Europejskiej - przypomina w niedzielę portal.
Importowana nienawiść
Wiedząc, że sytuacja na Bliskim Wschodzie będzie się nadal pogarszać, niemiecki rząd musi "zagwarantować bezpieczeństwo Żydom mieszkającym w Niemczech lub tolerować dalszą imigrację z Bliskiego Wschodu" - powiedział Semet.
"Trzeba powiedzieć jedno: Nienawiść do Żydów, która jest obecnie otwarcie głoszona i pokazywana na ulicach, jest w dużej mierze importowana" - podkreślił ekspert FDP.
W Europie odbywały się w ostatnich dniach propalestyńskie demonstracje, wychwalające i celebrujące przemoc Hamasu wobec izraelskiej ludności cywilnej. W Berlinie, Monachium, Frankfurcie, Dreźnie i innych niemieckich miastach policja musiała podjąć działania przeciwko manifestantom i zakazała demonstracji, przypomniał "Bild".
REKLAMA
W związku z atakami Hamasu na Izrael oraz napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie na wtorek planowana jest nadzwyczajna narada przywódców państw unijnych. Wideokonferencję liderów zwołał szef Rady Europejskiej Charles Michel.
Rodzice boją się o życie swoich dzieci
W Niemczech rośnie fala antysemickich ataków. Media informują, że żydowscy mieszkańcy Berlina boją się wychodzić na ulice. Z tego powodu izraelscy rodzice obawiają się wysyłać swoje dzieci do szkół.
Po wezwaniu terrorystów Hamasu do przemocy, w Niemczech panuje wielka obawa przed atakami; społeczności żydowskie są zaniepokojone, radzą swoim członkom, aby powstrzymali się od noszenia jarmułki i mówienia po hebrajsku w miejscach publicznych - pisze portal dziennika "Bild". Żydowskie przedszkola pozostają zamknięte, szkoły są w połowie puste.
REKLAMA
REKLAMA