Szczyt Bezpieczeństwa Nuklearnego w Hadze. O Ukrainie w kuluarach
Reprezentanci z 53 państw w tym prezydent USA Barack Obama i przywódca Chin Xi Jinping spotkają się w poniedziałek w Hadze na szczycie Bezpieczeństwa Nuklearnego (NSS).
2014-03-23, 08:35
Posłuchaj
Oficjalnie delegaci mają się zająć problemem powstrzymania organizacji terrorystycznych i przestępczych przed zdobyciem broni atomowej i materiałów umożliwiających jej produkcję. Chodzi tu o maksymalne ograniczenie dostępu do materiałów radioaktywnych takich jak wzbogacony uran, czy pluton.
- Szczyt koncentruje się na wzmocnieniu bezpieczeństwa atomowego i powstrzymaniu terrorystów, przestępców i innych nieautoryzowanych podmiotów przed wejściem w posiadanie materiałów nuklearnych, które mogłyby być wykorzystane do stworzenia broni atomowej i innych substancji, które miałyby zastosowanie w urządzeniach radiologicznych - czytamy w projekcie oświadczenia NSS, do którego dotarła agencja Reutera.
Do tych założeń sceptycznie podchodzą aktywiści zajmujący się problematyką broni atomowej. Zdaniem konsultanta Zrzeszenia Prawników Przeciwko Broni Nuklearnej (IALANA) Alyna Ware'a delegaci powinni zająć się też kwestią ewentualnego powstrzymania przed użyciem broni masowego rażenia ośmiu państw, które nią dysponują (zadeklarowane państwa - USA, Rosja, Wielka Brytania, Francja, Chiny, Indie, Pakistan i Korea Północna. Podejrzewa się, że taką bronią dysponuje też Izrael).
Odnosząc się do głównego tematu szczytu w Hadze, Ware podkreślił, że "w odniesieniu do broni atomowej ciężko mówić, że ktoś ma uzasadnione prawo do jej posiadania".
Eksperci podkreślają również, że nie należy się spodziewać po obradach NSS nowatorskich rozwiązań, które doprowadzą do istotnego zwiększenia bezpieczeństwa na świecie. Z informacji rządu holenderskiego, który pełni rolę gospodarza szczytu, wynika, że podczas rozmów delegaci nie poruszą takich kwestii jak rozbrojenie nuklearne, korzyści i zagrożenia płynące z energii atomowej czy problem ochrony środowiska naturalnego przed efektami skażenia radioaktywnego.
G7 o Ukrainie
W kuluarach szczytu w Hadze ma też dojść do spotkania w ramach grupy G7, która zajmie się kwestią rosyjskiej interwencji na Krymie. Przedstawiciele najbogatszych państw świata mają rozważyć wspólną odpowiedź na kryzys ukraiński - donoszą media.
Wśród przedstawicieli 53 państw i czterech organizacji międzynarodowych znajdą się prezydent USA Barack Obama, przywódca Chin Xi Jinping, prezydent Francji Francois Hollande czy szef brytyjskiego rządu David Cameron. Polskę reprezentować będzie minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. W Hadze nie pojawi się natomiast prezydent Rosji Władimir Putin, a w imieniu władz w Moskwie wystąpi szef MSZ Siergiej Ławrow. Swój przyjazd zapowiedział także premier tymczasowego rządu Ukrainy Arsenij Jaceniuk.
Poza delegacjami państw w obradach szczytu wezmą udział: szef KE Jose Manuel Barroso, przewodniczący Rady Europejskiej Herman Van Rompuy, sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon, szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) Yukiya Amano i szef Interpolu Ronald K. Noble.
To będzie trzecie posiedzenie NSS. Poprzednie odbyły się w roku 2010 w Waszyngtonie w USA i w 2012 w Seulu w Korei Południowej. Szczyt w Hadze potrwa od 24 do 25 marca.
Korea wystrzeliwuje rakiety
Korea Północna wystrzeliła w niedzielę rano kolejne rakiety krótkiego zasięgu w kierunku położonego na wschód od jej wybrzeży Morza Japońskiego - poinformowało ministerstwo obrony Korei Południowej.
Według pułkownika Eom Hyo-sika ze Sztabu Generalnego sił zbrojnych Korei Południowej, Pjongjang wystrzelił 16 pocisków o zasięgu 60 km, które spadły do morza.
W sobotę Korea Północna wystrzeliła 30 takich pocisków.
Była to już piąta tego rodzaju próba dokonana przez Koreę Północną w tym miesiącu. Według Associated Press, jedną z prób dokonano na kilka minut przed przelotem w tym samym rejonie chińskiego samolotu pasażerskiego z 202 osobami na pokładzie.
Pjongjang twierdzi, że próby mają charakter defensywny i są dokonywane w ramach rutynowych ćwiczeń. Jednak eksperci oceniają, że jest to reakcja na doroczne wspólne manewry armii USA i Korei Południowej w rejonie Półwyspu Koreańskiego. Pjongjang wielokrotnie ostro protestował przeciwko ich przeprowadzaniu.
PAP, IAR, bk
REKLAMA
REKLAMA