Porwany przez donieckich separatystów ksiądz Paweł Witek powiedział Polskiemu Radiu, że został zatrzymany wieczorem przed Administracją Obwodową. Był bez habitu, ale z różańcem i to właśnie on wzbudził podejrzenie separatystów. Jeden z nich zażądał od duchownego dokumentów tożsamości. Ponieważ ich nie miał, starał się ich przekonać, że jest księdzem katolickim. Nie uwierzono mu jednak. Zawiązano mu oczy, związano ręce i nogi taśmą klejącą i zawieziono do siedziby zajętej przez bojówkarzy Służby Bezpieczeństwa.
Kryzys na Ukrainie: serwis specjalny >>>
UE wzywa Rosję do współpracy z Ukrainą. Ciężkie walki na wschodzie [relacja] >>>
TVN24/x-news
Oprawcy podejrzewali, że jest członkiem radykalnego Prawego Sektora. Księdzu pozostawała jedynie modlitwa. - Lęk o życie próbowałem przebijać tym, że wszystko jest w rękach Boga - powiedział Polskiemu Radiu.
Duchownego przetrzymywano w piwnicy. Po negocjacjach prowadzonych przez polskich dyplomatów został wypuszczony. Teraz traktowano go zupełnie inaczej. Jeden z bojówkarzy dał mu nawet hełm ponieważ w okolicach trwała strzelanina mówiąc, że musi przeżyć żeby się modlić za wszystkich.
Ksiądz Paweł Witek ma nadzieję, że trwająca na Wschodzie Ukrainy wojna skończy się jak najszybciej.
Twitter
Jako pierwsze o uprowadzeniu księdza Witka poinformowały ukraińskie media, a następnie informację potwierdził PAP biskup diecezji charkowsko-zaporoskiej Marian Buczek.
Duchowny zaginął we wtorek około południa. Jego znajomi napisali na Facebooku, że miał wziąć udział w nabożeństwie ekumenicznym na placu Konstytucji w Doniecku, gdzie codziennie odbywa się modlitwa o pokój na Ukrainie, jednak nie pojawił się tam.
Według znajomych księdza Witka przyjechał on do Doniecka do proboszcza miejscowej parafii pod wezwaniem św. Józefa.
W reakcji na porwanie polskiego duchownego warszawska prokuratura okręgowa rozpoczęła w środę postępowanie sprawdzające w tej sprawie. Efektem tego postępowania może być decyzja o wszczęciu śledztwa.
TVN24/x-news
W środę w Doniecku w okolicach zajętej przez prorosyjskich separatystów siedziby Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) doszło także do strzelaniny. Przypuszczano, że do wymiany ognia doszło w budynku, w którym przetrzymywany był ksiądz Witek. Władze miasta apelowały wtedy do mieszkańców o pozostanie w domach.
W Doniecku trzeci dzień trwa aktywna faza operacji militarnej wymierzonej w prorosyjskich separatystów. Według władz zginęło w niej dotychczas 40 osób. Po stronie sił rządowych - według oficjalnych danych - nie ma strat w ludziach.
PAP/IAR/agkm/pp