Rosyjskie samoloty coraz częściej prowokują państwa zachodnie
- Państwa nadbałtyckie doświadczają dramatycznego nasilenia prowokacyjnych działań lotnictwa wojskowego Rosji, co wzmaga napięcie w tym regionie, nękanym już obawami przed rozszerzaniem się politycznych wpływów Moskwy - alarmuje "Financial Times". Rosyjskie samoloty nasilają też prowokacje wobec innych państw Zachodu.
2014-09-25, 21:28
Strzegące przestrzeni powietrznej postsowieckich państw bałtyckich myśliwce NATO startowały w tym roku w trybie alarmowym z powodu zagrożenia granicy Litwy 68 razy - znacznie częściej niż kiedykolwiek od ponad 10 lat. Łotwa odnotowała 150 "bliskich incydentów", czyli przypadków nadlatywania i ryzykownego manewrowania rosyjskich samolotów. Estonia podaje, że jej przestrzeń powietrzna została w tym roku naruszona przez rosyjskie samoloty pięć razy, podczas gdy przez poprzednich 8 lat łącznie siedem razy.
Obiektem prowokacji ze strony rosyjskiego lotnictwa są nie tylko byłe republiki ZSRR, ale także nordyckie państwa nad Bałtykiem.
W bieżącym roku doszło już do pięciu wtargnięć w przestrzeń powietrzną Finlandii, co wcześniej zdarzało się corocznie przeciętnie dwa razy.
17 września - w rocznicę agresji sowieckiej na Polskę w 1939 roku - dwa taktyczne bombowce Su-24 przeleciały nad szwedzką wyspą Olandia. Minister spraw zagranicznych Szwecji, były premier i współautor unijnego programu "Partnerstwo Wschodnie", Carl Bildt określił ten incydent mianem "najpoważniejszego naruszenia przestrzeni powietrznej" od czasu, gdy przed ośmioma laty objął stanowisko szefa dyplomacji.
Oba państwa nordyckie są formalnie neutralne, ale w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji zacieśniają swoje stosunki z NATO.
Rosyjskie awanturnictwo powietrzne jest skierowane głównie przeciwko państwom bałtyckim, ale jego nasilanie się ma zasięg szerszy i dotyczy także innych krajów NATO, w tym Kanady, USA, Holandii, Rumunii i Wielkiej Brytanii - zaznacza "Financial Times".
17 września dwa myśliwce F-22 sił powietrznych USA poderwano w trybie alarmowym dla przechwycenia u wybrzeży Alaski sześciu rosyjskich samolotów wojskowych: dwóch myśliwców MiG-31, dwóch maszyn tankowania powietrznego Ił-78 i dwóch bombowców strategicznych Tu-95.
REKLAMA
Następnego dnia dwa kanadyjskie myśliwce CF-18 wystartowały na spotkanie z dwoma bombowcami Tu-95 nad arktycznym Morzem Beauforta.
Zdarzenia te zbiegły się w czasie z wizytami prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki w Waszyngtonie i Ottawie.
19 września dwa brytyjskie myśliwce Typhoon wysłano z bazy Lossiemouth w Szkocji do przechwycenia dwóch samolotów Tu-95, zbliżających się do północnej rubieży strefy obrony powietrznej NATO.
Jak pisze "FT", w wielu przypadkach nie dochodziło do przekraczania przez rosyjskie samoloty przebiegającej 12 mil morskich od wybrzeża granicy przestrzeni powietrznej państw NATO. Rosjanie ograniczali się do wlatywania w strefę identyfikacji obrony powietrznej, gdzie ruch obcych samolotów jest także objęty kontrolą.
W typowych przypadkach rosyjskie maszyny wyłączały w tej strefie nadajniki kodu identyfikacyjnego i zmieniały standardowy plan lotu czy też w ogóle go nie przedstawiały, co czyniło je niewidocznymi dla cywilnych systemów kontroli ruchu lotniczego.
JU/PAP
REKLAMA