Do wypadku doszło we wtorek rano, gdy współzałożyciel "Solidarności" poślizgnął się wychodząc z kościoła. Następnie normalnie udał się do pracy w Europejskim Centrum Solidarności. Były prezydent bagatelizował wypadek i nie chciał jechać do lekarza. Zmusiły go do tego żona i córka.
Lech Wałęsa trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie założono mu gips na prawą nogę. - Złamanie na szczęście nie jest skomplikowane - powiedział zastępca dyrektora UCK Tomasz Stefaniak. Były prezydent po godz. 14 opuścił szpital.
W związku z urazem Lech Wałęsa odwołał swoje wszystkie wyjazdy zagraniczne, w tym czwartkową podróż do Rzymu na XIV zjazd laureatów pokojowej Nagrody Nobla.
Źródło: TVn24/x-news
Były prezydent przebywał w tym samym szpitalu, gdzie badania przechodzi były szef MSW, generał Czesław Kiszczak.
- Ja tego nie wybierałem, to był przypadek. Gdybym miał nogę sprawną to bym go tu odszukał, żeby mu powiedzieć: "Wie pan, kończymy się, ja się kończę, pan się kończy" - mówił Lech Wałęsa.
Dodał, że z byłym szefem MSW nie wyjaśnił jeszcze wielu spraw. - Wiele spraw nie zostało wyjaśnionych i nie zostanie, dopóki generał nie powie tego, co wie - podkreślił były prezydent.
IAR/Radio Gdańsk/aj, mr