Toruń: ewakuacja pacjentów ze szpitala. Lekarze nie podpisali kontraktów

2015-03-04, 21:30

Toruń: ewakuacja pacjentów ze szpitala. Lekarze nie podpisali kontraktów
W Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Toruniu trwa ewakuacja oddziału neurologicznego. Foto: TVN24/x-news

Oddział neurologii i leczenia udaru mózgu szpitala w Toruniu zawiesił w środę działalność z powodu wygaśnięcia kontraktów lekarzy i braku porozumienia w sprawie nowych warunków płacowych. Część pacjentów przewieziono do innych szpitali, a reszta na to czeka.

Posłuchaj

Rzecznik prasowy szpitala Janusz Mielcarek powiedział, że pierwszych siedmiu chorych zostało już przewiezionych do innych szpitali (IAR)
+
Dodaj do playlisty

Rzecznik Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Toruniu dr Janusz Mielcarek poinformował, że we wtorek wieczorem siedmioro pacjentów przetransportowano do szpitala w Grudziądzu, Świeciu i Inowrocławiu. W środę, do godzin przedpołudniowych na oddziale przebywało jeszcze 21 chorych, z których część również została już przewieziona.
- Obecnie jest jeszcze kilkunastu chorych. Najpóźniej w czwartek zostaną oni przetransportowani do innych szpitali, niewykluczone, że oprócz dotychczasowych - również do szpitala w Lipnie. Spotykamy się z dużą życzliwością dyrektorów placówek, do których trafiają nasi pacjenci - powiedział Mielcarek.
- Bardzo mnie to zaskoczyło, to wyszło tak nagle. Nie byłam na coś takiego przygotowana, miałam 10 minut na podjęcie decyzji - opisała jedna z pacjentek. - Nikt nam nic nie tłumaczy, nikt nam nic nie mówi - dodała inna.
"Nowych warunków płacy nie przyjęło 10 z 11 lekarzy"

Rzecznik placówki podkreślił, że przyczyną zawieszenia działalności oddziału neurologii i leczenia udaru mózgu był brak porozumienia między dyrekcją szpitala a lekarzami w sprawie wygasających z końcem lutego kontraktów. Rzecznik wskazał, że żądania finansowe lekarzy dotyczące nowych umów były w ocenie dyrekcji zbyt wygórowane.
- Pierwsze żądania sięgały 100 proc. dotychczasowych zarobków, potem 60 proc., ale w dalszym ciągu była to kwota, która w żaden sposób nie mogła być spełniona, ponieważ to są naprawdę bardzo duże pieniądze, których szpital nie ma. Poza tym, gdybyśmy się zgodzili, za chwilę podwyżek zażądaliby lekarze z innych oddziałów - podkreślił Mielcarek.
Zaznaczył, że rozmowy na temat nowych kontraktów prowadzone były od początku lutego, a 26 lutego, mimo braku porozumienia, lekarze zapewnili, że będą pracować do końca marca, nie wykluczając dalszych negocjacji i rozmów z dyrekcją. Dodał, że następnego dnia lekarze jednak wycofali się z zapewnienia, ale zgodzili się pozostać w pracy do 4 marca.
Nowych warunków płacy nie przyjęło 10 z 11 lekarzy pracujących na oddziale. Lekarze oświadczyli, że o rozmowy na temat warunków przedłużenia umów zabiegali jeszcze w grudniu, ale pierwsze spotkanie z dyrekcją odbyło się dopiero pod koniec lutego. Według medyków dotychczasowe stawki zawarte w kontraktach obowiązywały od siedmiu lat, a złożone im przez dyrekcję nowe propozycje finansowe były nie do przyjęcia.

x-news.pl, TVP
"Do takich sytuacji będzie dochodzić częściej"
Jak powiedziała rzeczniczka Oddziału NFZ Barbara Nawrocka, dyrektor toruńskiego szpitala w środę poinformowała Fundusz o czasowym zaprzestaniu działalności oddziału neurologii i leczenia udarów mózgu, a także o podjęciu już działań w sprawie zatrudnienia lekarzy i niezwłocznego uruchomienia oddziału.
- Biorąc pod uwagę potencjał oddziału w postaci łóżek, sprzętu, kadry pielęgniarskiej i fakt, że oddział leczenia udarów mózgu jest jedynym tego typu oddziałem w Toruniu, NFZ nie chce podejmować pochopnej decyzji o wypowiedzeniu umowy na realizację świadczeń w tym zakresie. Jednak rozpoczęliśmy kontrolę oddziału pod względem wymogów formalno-prawnych - oznajmiła Nawrocka.
Prezes Kujawsko-Pomorskiej Okręgowej Izby Lekarskiej w Toruniu dr Łukasz Wojnowski przyznał w środę, że jest zdziwiony sytuacją w szpitalu, gdyż w poniedziałek, podczas posiedzenia Okręgowej Rady Lekarskiej, której członkami są również pracownicy szpitala wojewódzkiego, uzyskał informację, że rozmowy z dyrekcją "są na dobrej drodze".
- Mogę powiedzieć jedynie, że sytuacja w szpitalu w Toruniu uwidacznia problem, z którym zmagają się też inni lekarze. Nakłady na ochronę zdrowia są za małe w Polsce. To trudna sytuacja, ponieważ dyrekcja szpitala gospodarzy tym, co ma. Nikt nie wyrazi zgody na stawki, które być może uważa za słuszne, ale które doprowadzą do zwiększenia zadłużenia jednostki - wytłumaczył.
Jego zdaniem do sytuacji takich, jak w Toruniu, dochodzić będzie na większą skalę, nie tylko w szpitalach, ale również w przychodniach. Wskazał, że jednym z sygnałów jest rezygnacja z pakietu onkologicznego przez niektóre placówki w kraju.

TVN24/x-news
IAR, PAP, kh, kk

Polecane

Wróć do strony głównej