Łaziki i sterujący nimi specjaliści musieli wykazać, że są w stanie wykonać konkretne zadania. W sytuacji krytycznej jeżdżący robot musiałby na przykład pomóc człowiekowi na Marsie albo zrobić coś za niego.
Łazik musiał więc podjechać do tak zwanego panelu operacyjnego, przełączyć przełączniki, zakręcić zawory czy zmierzyć napięcie. Przygotowanie takiego urządzenia trwało dwa lata, mówi IAR Mateusz Kujawiński ze zwycięskiego zespołu Raptors z Politechniki Łódzkiej.
(Film - Drużyna z Łodzi wygrała prestiżowe zawody łazików marsjańskich. Źródło: TVP INFO)
- Mieliśmy bardzo niezawodną konstrukcję, w żadnej z konkurencji nie mieliśmy żadnych problemów technicznych. To pozwoliło nam wykonywać praktycznie każdą konkurencję na sto procent - zaznaczył Mateusz Kujawiński.
Na drugim miejscu był zespół Impuls z Politechniki Świętokrzyskiej, na trzecim kanadyjscy studenci McGill z Queens University, a grupa Continuum z Uniwersytetu Wrocławskiego otrzymała nagrodę specjalną. Startowało łącznie prawie 30 załóg między innymi z Australii, Indii, Bangladeszu czy z Nepalu.
IAR/dcz