Spędził na drzewie cztery godziny ratując się przed atakiem dzika
Ponad cztery godziny spędził na drzewie na odludziu mieszkaniec Żor (Śląskie), chroniący się przed atakującą lochą dzika z młodymi. W zejściu na ziemię pomogli strażacy i policjanci wezwani przez osoby, które usłyszały wołanie z lasu.
2017-07-25, 16:49
W poniedziałkowy wieczór dyżurny miejscowej komendy odebrał telefon, że z lasu w rejonie ul. Wrzosowej w okolicach Żor dobiega rozpaczliwe wołanie o pomoc. Mężczyzna znajdował się kilkaset metrów od najbliższych domów, na częściowo podmokłym terenie, ze zbiornikami wodnymi i mokradłami.
Trudna lokalizacja utrudniała akcję ratunkową
Policjanci musieli poprosić o pomoc strażaków, następnie w tzw. woderach przedrzeć się z nimi przez mokradła. Gdy w końcu trafili na miejsce, zastali na drzewie roztrzęsionego człowieka, a pod nim lochę dzika z kilkoma młodymi. Zwierzęta były agresywne i nerwowo krążyły wokół pnia.
Mężczyzna krzyczał do nadchodzących z pomocą, że tkwi na drzewie już od ponad czterech godzin, jest wyczerpany i nie ma siły dłużej się trzymać. Strażakom i policjantom udało się przepędzić lochę z warchlakami i pomóc 32-letniemu mieszkańcowi Żor zejść z drzewa.
Uratowany relacjonował, że nie prowokował lochy z młodymi – najprawdopodobniej przestraszyła je przejeżdżająca grupa rowerzystów.
Rozładowana bateria uniemożliwiła wezwanie pomocy
Mężczyzna miał przy sobie telefon komórkowy, jednak bateria w jego telefonie była rozładowana.
- Nie wiemy, czy rozładował się wcześniej, czy też próbował jednak gdzieś dzwonić. Mógł tam też być problem z zasięgiem - w każdym razie nie zdołał nigdzie się dodzwonić - wskazała rzeczniczka żorskiej policji aspirant sztabowy Kamila Siedlarz.
REKLAMA
Wideo: Co przyciąga zwierzęta do miasta?
Źródło: Dzień Dobry TVN/x-news
W konfrontacji z dzikim zwierzęciem
Analizujący sprawę policjanci przypominają, że choć dziki nie atakują bez powodu i prowadzą raczej nocny tryb życia, mogą stać się agresywne i niebezpieczne, gdy poczują zagrożenie. Aby nie wchodzić im w drogę, nie należy raczej zapuszczać się w głębokie i rzadko odwiedzane przez ludzi części lasu.
Policjanci odwołują się do porad ekologów i leśników, że w przypadku napotkania dzików, nie należy ich dokarmiać, samemu zbliżać się do nich, próbować odstraszać, prowokować, ani wykonywać gwałtownych ruchów. Najlepiej starać się zachować spokój i powoli oddalić się w bezpieczne miejsce, ewentualnie pozostać w bezruchu i poczekać, aż same odejdą.
Funkcjonariusze wskazują, że dziki mogą reagować podobnie, jak rozdrażnione psy - ucieczka zwykle zwiększa ryzyko pościgu i ataku. Zastrzegają równocześnie, że próba schronienia się na drzewie niekoniecznie jest dobrym rozwiązaniem - dzik może okazać się szybszy, albo też długo nie odchodzić spod drzewa.
REKLAMA
ac
REKLAMA