Przegrywający wybory - jak wynikało już wtedy z cząstkowych wyników - Raila Odinga zarzucił, że liczenie głosów nie było prawidłowe. Jego publiczne wypowiedzi spowodowały uliczne wystąpienia w Kisumu i Nairobi. Gdy 10 lat temu Odinga przegrał wybory i nie pogodził się z ich wynikiem, w kraju doszło do krwawych zamieszek.
Tymczasem tuż po ogłoszeniu wyników wygrany Kenyatta wezwał do naród do jedności i pokoju. - Drodzy bracia, nasi szanowni konkurenci, nie jesteśmy wrogami, wszyscy jesteśmy obywatelami tej samej Republiki - mówił.
Wcześniej do sposobu przeprowadzenia kenijskich wyborów prezydenckich wątpliwości nie zgłosili międzynarodowi obserwatorzy. Eksperci między innymi z Unii Europejskiej i Unii Afrykańskiej poinformowali, że na razie nie było żadnych nieprawidłowości w liczeniu głosów a ewentualne zastrzeżenia muszą rozpatrzyć sądy.
dad