Do śmierci nastolatka doszło we wrześniu 2017 roku.
17 osób zatrzymanych w związku z handlem substancjami zagrażającymi życiu i zdrowiu
- 16-latek z Warszawy zmarł. Badania wykazały, że było to konsekwencją zażycia dopalaczy – mówi asp. sztab. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji.
Funkcjonariusze ustalili, że chłopak kupił używki przez internet, dostarczył mu je kurier. Dopalacz miał nazwę "Buc 8".
Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga-Północ wszczęła śledztwo w tej sprawie. A w stołecznej komendzie powołana została specjalna grupa śledcza, która miała rozpracować dilerów.
- Ustalono, że grupa ta sprowadza hurtowe ilości dopalaczy oraz narkotyków z terenu wschodniej Azji przez Holandię do Polski. Następnie są przetwarzane, porcjowane i dystrybuowane za pośrednictwem sklepów internetowych – mówi Mrozek.
Udało się zatrzymać osiem osób, które usłyszały zarzuty przemytu oraz posiadania używek, po zażyciu których zmarł 16-latek. Pięć osób trafiło do aresztów. Trzy zostały objęte dozorami i mają zakaz opuszczania kraju. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono pieniądze, samochody, motocykl oraz biżuterię o wartości 400 tysięcy złotych.
Przez ostatnie miesiące specgrupa z KSP zabezpieczyła około 120 kilogramów narkotyków, które były przechowywane w trzech magazynach na terenie stolicy.
- Ustaliliśmy, że dopalacze zamawiało około 15 tysięcy klientów, zamieszkałych zarówno na terenie Polski jak i innych krajów – informuje policja.
Śledczy dotarli także do kilkudziesięciu kont bankowych, na które wpływały pieniądze z handlu dopalaczami. Dilerzy byli tak sprytni, że płatności za ich używki można było dokonać m.in. kryptowalutą.
Sprawa ma charakter rozwojowy. Funkcjonariusze na bieżąco monitorują zatrucia dopalaczami.
- Ma to na celu dotarcie do osób zajmujących się dystrybucją śmiercionośnych substancji – mówi Mrozek i podkreśla, że likwidacja sklepów internetowych i magazynów z dopalaczami była wyjątkowa na skalę krajową, bo ich bazy danych znajdowały się na azjatyckich serwerach.
kpln