X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Podlasie: dyrektor broni nauczycielkę oskarżoną o naruszenie nietykalności cielesnej uczennic

Ostatnia aktualizacja: 16.11.2018 15:02
Bardzo dobrą opinię wystawił dyrektor podstawówki w Łapach w woj. podlaskim nauczycielce tej szkoły, oskarżonej przed sądem w Białymstoku o naruszenie nietykalności cielesnej dwóch 7-letnich uczennic. Kobieta jest zawieszona w obowiązkach do zakończenia sprawy.
zdjęcie ilustracyjne
zdjęcie ilustracyjneFoto: Pixabay.com

Według aktu oskarżenia Prokuratury Rejonowej w Białymstoku, 15 lutego tego roku nauczycielka najmłodszych klas miała - po jednym razie - uderzyć obie dziewczynki (z klasy, której jest wychowawcą) dłonią w pośladki. Stało się to na szkolnym korytarzu, gdy wcześniej jedna z uczennic I klasy uderzyła drugą piórnikiem, a ta w rewanżu kopnęła ją w nogę.

Prokuratura uznała, że doszło do naruszenia przez osobę dorosłą nietykalności cielesnej obojga dzieci, za co grozi do dwóch lat więzienia.

Matki dziewczynek też skonfliktowane

Sprawa została nagłośniona za sprawą matki jednej z dziewczynek. 49-letnia, doświadczona nauczycielka, do zarzutu nie przyznaje się. Twierdzi, że nie były to klapsy, a dotyk w okolicy biodra w żartach, żeby rozładować konflikt między dziewczynkami. Mówiła też, iż ten konflikt jest następstwem złej relacji między ich matkami.

Do zdarzenia doszło w obecności jednej z tych kobiet. Na poprzedniej rozprawie mówiła ona, że nie chce ścigania nauczycielki, jej zdaniem nie doszło do naruszenia nietykalności cielesnej jej córki.

Inaczej zdarzenie - na podstawie relacji córki - przedstawia druga z matek, która ostatecznie zawiadomiła policję, łapski magistrat i kuratorium. W procesie ma ona status oskarżycielki posiłkowej.

Dyrektor bronił nauczycielki

W piątek przed Sądem Rejonowym w Białymstoku zeznawał dyrektor szkoły w Łapach, w której incydent miał miejsce. Przyznał on, że świadkiem zdarzenia nie był. Od samej nauczycielki usłyszał, iż odbyła z uczennicami rozmowę wychowawczą, chciała rozładować napięcie między nimi i wtedy doszło do kontaktu fizycznego.

Dyrektor szkoły Doszło do jakiegoś dotknięcia, ale nie można potraktować tego jako klapsa.

- Doszło do jakiegoś dotknięcia, ale nie można potraktować tego jako klapsa - mówił dyrektor. Powiedział też, iż w związku z incydentem był składany wniosek do rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli. Ostatecznie komisja odmówiła wszczęcia takiego postępowania.

Dyrektor bardzo dobrze wypowiadał się o oskarżonej nauczycielce. - Nauczyciel, który niesie do pracy dwie reklamówki pomocy dydaktycznych przez siebie zrobionych, to dla mnie wzór do naśladowania - powiedział dodając, że cała sprawa z naruszeniem nietykalności dzieci bardzo go zdziwiła. Podobnie dobre zdanie o oskarżonej miała szkolna pedagog, która również zeznawała w piątek jako świadek.

"Owoce zatrutego drzewa"

Inaczej jednak sprawa wygląda w zeznaniach jednej z dziewczynek. Sąd odtworzył w piątek nagrania z tzw. niebieskiego pokoju, gdzie dzieci były przesłuchiwane w obecności psychologa. Córka kobiety, która złożyła zawiadomienie, mówiła, że był to klaps i że odczuła uderzenie, choć przyznała, że nie było mocne. - Trzymała mnie za rękę i klepnęła w pośladek - mówiła dziewczynka na nagraniu, które odtworzył sąd.

Matka tej uczennicy chce, by dowodami w sprawie były nagrania jej rozmów z nauczycielką i dyrektorem szkoły. Dokonała ich bez wiedzy i zgody rozmówców, więc obrona stoi na stanowisku, że są to tzw. owoce zatrutego drzewa, czyli dowód pozyskany bezprawnie. Chce jego odrzucenia. Sąd nie podjął w piątek żadnej decyzji co do nagrań - chce, by strony na piśmie przedstawiły swoje stanowiska prawne w tej sprawie.

Nauczycielka nadal zawieszona

Obrona złożyła do akt opinie m.in. związków zawodowych w szkole i jej rady pedagogicznej dotyczące oskarżonej. W aktach sprawy jest też jej ocena pracy czy informacja o nagrodach dyrektorskich. Jak poinformował sąd, wśród dowodów jest też m.in. pismo w obronie nauczycielki podpisane przez "rodziców uczniów" tej klasy, które trafiło do policji jeszcze w trakcie śledztwa.

Sąd odroczył sprawę do ostatniego tygodnia stycznia przyszłego roku. Niewykluczone, że proces się wówczas zakończy.

Oskarżona wciąż jest zawieszona w pełnieniu obowiązków służbowych. Obowiązuje ono do zakończenia postępowania karnego.

bb

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak