more_horiz
Wiadomości

Politycy za jawnością zarobków w Narodowym Banku Polskim

Ostatnia aktualizacja: 12.01.2019 12:55
- Chcemy jak najszybciej złożyć w Sejmie projekt ustawy o jawności wysokości wynagrodzeń w Narodowym Banku Polskim, chcemy podejść do sprawy kompleksowo, nie tylko je ujawnić, ale też ustalić górne granice wynagrodzeń - zapowiedziała w czwartek rzeczniczka PiS Beata Mazurek. W audycji "Sztuka słuchania" dyskusję wokół zarobków w NBP komentowali: Artur Warzocha (PiS), Tomasz Rzymkowski (Kukiz’15), Paweł Bejda (PSL).
Audio
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: IAR/Łukasz Kowalski

Pod koniec grudnia media informowały o dwóch współpracownicach prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego - szefowej departamentu komunikacji i promocji Martynie Wojciechowskiej oraz dyrektorce gabinetu prezesa NBP Kamili Sukiennik. Ujawniono wówczas, że zarobki Martyny Wojciechowskiej wynoszą ok. 65 tys. zł, "wraz z premiami, dodatkowymi dochodami i bonusami", czemu bank zaprzeczył.

Artur Warzocha przypomniał, że oprócz Prawa i Sprawiedliwości projekt ustaw dotyczący wynagrodzeń w NBP wniosły również Platforma Obywatelska i Kukiz’15. – Projekt PiS jest najdalej idący. Będziemy wnioskowali, żeby w nowych przepisach pojawił się limit wynagrodzeń kierownictwa tej instytucji. Kwoty, które zostały upublicznione, nie były dobrze odebrane przez opinię publiczną, robią wrażenie na przeciętnym obywatelu. Staramy się to uregulować, wątpliwości powinny zostać rozwiane. Trzeba jednak bardzo ostrożnie do tego podchodzić, przypadki innych państw wskazywały na to, że ingerencja polityczna w funkcjonowanie Banku Centralnego powodowała czasami poważne rozchwiania na rynku finansowym - zaznaczył senator PiS.

Paweł Bejda podkreślał, że sprawa zarobków w NBP bulwersuje Polaków. - Jestem za otwartością i przejrzystością. Opinia publiczna powinna wiedzieć, ile w NBP się zarabia i dlaczego. Pojawia się pytanie, czy to wynagrodzenie idzie w parze z kompetencjami i odpowiedzialnością. Staje się to szczególnie widoczne, jeżeli zestawimy je z uposażeniem premiera, prezydenta czy ministrów. Jest to okazja do dyskusji,  także w kontekście tego, czy te stanowiska już były i panie zajęły wakaty, czy też zostały specjalnie stworzone.  A jeśli były, to ile zarabiali poprzednicy w stosunku do dzisiejszych zarobków. Na pewno sprawa wynagrodzeń w NBP powinna być jasna i przejrzysta, choć daleki jestem od tego, by politycy mieszali się do tego strażnika polskiego pieniądza, jakim jest NBP - zauważył.

Tomasz Rzymkowski przyznawał, że Kukiz’15 poprze rozwiązania, która poszerzą jawność życia publicznego. – Pamiętajmy, że NBP jest instytucją publiczną, która oczywiście prowadzi niezależną politykę, ale w swej podstawowej funkcji jest bankiem emisyjnym. Prezes NBP jest organem konstytucyjnym państwa. Bulwersuje zestawienie zarobków dwóch pań dyrektor NBP z wynagradzanie głowy państwa, który jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, osobą decydującą o losie ustaw, współuczestniczączy w tworzeniu rządu czy wreszcie powołuje prezesa NBP. Prezydent zarabia relatywnie mniej, już nie mówiąc o premierze mającym najwięcej obowiązków. Trzeba znaleźć pewien złoty środek, którego ewidentnie zabrakło, miedzy wynagradzaniem fachowców na rynku kapitałowym a sektorem publicznym - podkreślił poseł.

W audycji poruszono także temat wizyty Matteo Salvininiego w Warszawie.

Rozmawiała Małgorzata Raczyńska-Weinsberg.

Więcej w zapisie audycji

PR24/ka

____________________ 

Data emisji: 12.01.2019

Godzina emisji: 11:06

Zobacz także

Zobacz także