Taką informację ujawnił "Faktowi" gen. Anatol Czaban, asystent szefa Sztabu Generalnego ds. sił powietrznych.
"To byli tzw. kierownicy lotów, a nie osoby posiadajace uprawnienia kontrolerów" - powiedział generał dziennikowi. Jak twierdzi gen. Czaban wojskowi w wieży kontroli lotów powinni mieć aktualne certyfikaty poświadczające ich uprawnienia oraz informacje o tym, w jaki sposób byli szkoleni. Dokumenty takie wydaje Wojskowa Służba Ruchu Lotniczego Federacji Rosyjskiej.
Słowa gen. Czabana potwierdza poseł Jerzy Polaczek z sejmowej podkomisji ds. lotnictwa wyjaśniającej przyczyny katastrofy smoleńskiej. - Takich dokumentów nie było - mówi poseł "Faktowi".
Jak czytamy w "Fakcie", obaj wojskowi sprowadzający tupolewa, podczas przesłuchań nie odpowiadali na pytania o kwalifikacje i aktualne certyfikaty dopuszczenia do pracy w wieży kontroli lotów.
rr, "Fakt"