- Gdy zobaczyłam z okna samolot, odruchowo wybiegłam z mieszkania do schronu. Gdy przekraczałam jego próg, na osiedle spadło sześć bomb: to był niesamowity huk, odór i lecące wszędzie szkło powiedziała w rozmowie z PAP 35-letnia Natalia.
Przerażający widok
- W czasie ataku przed apteką stała dość długa kolejka osób, które nie zdążyły uciec. Gdy tam dobiegłam, widziałam tylko szarą ścianę gęstego pyłu i porozrzucane po okolicy ludzkie kończyny. Nigdy nie zapomnę widoku kobiety, której ciało zostało rozerwane na dwie części - relacjonowała kobieta.
W mieszkaniu Natalii, z którego okien widać oddalony o kilkadziesiąt metrów lej po rosyjskiej bombie, wybite okna zastąpiono obrusami, przy łóżku leżą torby z dostarczaną mieszkańcom pomocą humanitarną, a w drzwiach do salonu zostały jedynie resztki wybitego siłą eksplozji szkła. - Zdążyłam już tu posprzątać i doprowadzić mieszkanie do jakiego takiego ładu - opowiadała próbując zamknąć drzwi wejściowe, których futrynę wyrwała ze ściany potężna fala uderzeniowa.
35-latka wciąż sypia w schronie
- Do teraz boję się, gdy słyszę alarm przeciwlotniczy. Wpadam wtedy w panikę. Przez kilkanaście dni po ataku w ogóle nie wychodziłam ze schronu. Mieszkam w nim zresztą do teraz. Niechętnie chodzę do sklepu, bo nie wiem, czy zaraz nie rozpoczną kolejnego ataku - przyznaje kobieta.
Wspominając okres rosyjskiego oblężenia Czernihowa, podkreśliła: "Całymi dniami i nocami słychać było ostrzał, nie mogliśmy spać ani jeść". - Nigdy nie myślałam, że może nam się przytrafić coś podobnego - wyznała. Pokazała zaaranżowaną na schron piwnicę, w której od niemal dwóch miesięcy spędza każdą noc.
"Nie wiem, czym sobie na to zasłużyłam"
Przy jego ścianach ustawiono w szeregu przykryte kołdrami i kocami materace. Na środku piwnicy – w której w trakcie oblężenia schroniło się 160 osób - znajduje się stół z radiem, całymi dniami nadającym wiadomości z ukraińskich frontów. - Nie mieliśmy żadnego problemu z jedzeniem czy wodą, wolontariusze dostarczali nam je regularnie - powiedziała Natalia, wskazując na kuchnię polową i zabrane z mieszkań sztućce.
- Nigdy nie myślałam o Rosjanach źle, ale teraz… jak mogę czuć sympatię do kogoś, kto zrzucił na moje życie bombę? - zapytała mieszkanka Czernihowa. - Nie wiem, czym sobie na to zasłużyłam, dlaczego musimy tak cierpieć - dodała.
Zobacz także:
Oglądaj całodobowy przekaz z Ukrainy w streamingu portalu PolskieRadio24.pl:
ms