"Musieliśmy sięgnąć po inne instrumenty, żeby zwrócić uwagę na problem"
Transparenty, czarne koszulki, flagi, okrzyki i petycje. Tak wyglądała pikieta muzyków Capelli Cracoviensis, zorganizowana przed krakowski magistratem w proteście przeciwko polityce władz zespołu.
2011-03-25, 21:50
Posłuchaj
Dyrektor postawił artystom ultimatum - zapowiedział, że od kwietnia będą grali tylko muzykę dawną na instrumentach z epoki.
Muzycy twierdzą, że szef orkiestry chce ją zlikwidować a miasto nie protestuje. Według nich - wszelkie próby rozmowy zawiodły, dlatego - jak twierdzą - musieli sięgnąć po ostateczny argument i zorganizować protest.
Demonstracja była bardzo głośna, bo muzycy przynieśli ze sobą gwizdki, dzwonki, werble i flety.
Jedna z uczestniczek manifestacji powiedziała, że jako muzycy wyrażają się przede wszystkim na scenie poprzez granie, ale jeśli dyrekcja nie chce słuchać argumentów to nie ma wyjścia i trzeba protestować na ulicy.
Z kolei inny uczestnik manifestacji przyznał, że w takiej "imprezie" bierze udział pierwszy raz, a jego kolega dodał, że członkowie zespołu musieli sięgnąć po inne niż zazwyczaj instrumenty, żeby zwrócić uwagę na problem.
Manifestacji przyglądał się dyrektor wydziału kultury i dziedzictwa narodowego krakowskiego urzędu Stanisław Dziedzic. Jego zdaniem lepiej by było, gdyby obie strony wyrażały większą chęć do rozmowy, bo wtedy być może łatwiej byłoby zawrzeć kompromis w sprawie Capelli Cracoviensis.
Na manifestację przyszło blisko 100 osób. Muzycy Capelli twierdzą, że przed magistratem stawił się prawie cały zespół. Byli też muzycy z Katowic i Warszawy oraz melomani.
IAR,kk
REKLAMA