Premie otrzymało 11 urzędników. W sumie nagrody kosztowały budżet ponad 18 tysięcy złotych. W oficjalnym uzasadnieniu kancelarii premiera czytamy, że nagrody zostały przyznane "w szczególności za ponadprzeciętny wkład pracy w realizowane zadania, realizację dodatkowych zadań spoza zakresu obowiązków, ponadstandardowe zaangażowanie w wykonywaną pracę, skuteczność pojmowanych działań, kreatywność i inicjatywy".
- To jest właśnie tanie państwo według premiera – komentuje w "Fakcie" Beata Szydła (PiS). Każe nam oszczędzać, a podnosi podatki. Ceny rosą jak oszalałe. A premier daje swoim urzędnikom premie, które dla innych stanowią ich całe miesięczne pensje – dodaje.
rk