Pekin wydał oficjalne dementi w odpowiedzi na artykuł we wczorajszym "Financial Times". Amerykańska gazeta podała, powołując się na źródła w CIA, że Waszyngton "jest pewien", że chińscy eksperci zostali dopuszczeni do zbadania wraku, który pozostał w pakistańskim Abbottabadzie po operacji przeprowadzonej 1 maja. "FT" podał, że Chińczycy otrzymali nawet zgodę na pobranie fragmentów supernowoczesnej maszyny, której użyli komandosi z Navy Seals. Gazeta podkreśliła, że informacje te pochodzą z nasłuchu rozmów pakistańskich dyplomatów, w których omawiają oni wizytę chińskiej delegacji i nie są 100-procentowo pewne, ale Waszyngton jest przekonany, że Chińczycy takie badania przeprowadzili.
Chińskie ministerstwo obrony zareagowało nazywając te doniesienia bezpodstawnymi i nie mającymi potwierdzenia w faktach.
Po operacji w Abbottabadzie media spekulowały na temat maszyny nieznanego pochodzenia, której wrak pozostał w Pakistanie po tym, jak stracił tylnie śmigło podczas awaryjnego lądowania. Komandosi wysadzili wprawdzie śmigłowiec w powietrze, aby zatrzeć ślady i utrudnić kradzież technologii, ale Waszyngton tak czy inaczej od początku naciskał na Islamabad, aby ten przekazał sprzęt z powrotem w ręce USA. Pakistan się nie zgodził i, jak pisał "Financial Times", dopuścił Chińczyków do oględzin w ramach zemsty za niepoinformowanie przez USA o planowanej miesiącami operacji zabicia Osamy bin Ladena.
sg