Czterej napastnicy zaatakowali konwojentów, tuż przed łódzkim bankiem, gdy ci przenosili worki z gotówką z samochodu do budynku bankowego.
Napastnicy byli zamaskowani i ubrani na czarno - mówi Joanna Kącka z łódzkiej policji. Bandyci obezwładnili konwojentów gazem łzawiącym, zrabowali worek z pieniędzmi i uciekli zielonym samochodem. Jeden z ochroniarzy oddał w stronę uciekających kilka strzałów. Trwa pościg za bandytami.
Kilkadziesiąt minut po zdarzeniu, na jednej z ulic, znaleziono spalony samochód - prawdopodobnie należący do napastników. Według nieoficjalnych informacji zbliżonych do sprawy napastnicy skradli kilkaset tysięcy.
Nikomu z pracowników i klientów nic się nie stało.