Na nabożeństwie obecny był brytyjski premier David Cameron i miejscowi politycy, generalicja i koledzy pułkowi szeregowca Lee Rigby'ego. Kościół wypełnili też mieszkańcy Bury. Dla tysięcy osób nie starczyło w nim miejsca i tłum wypełniał pobliski plac i ulice.
Nabożeństwo miało uroczystą, wojskową oprawę. Już od czwartku, przez całą noc, wartę przy trumnie trzymali żołnierze pułku fizylierów królewskich, w którym Lee Rigby był strzelcem karabinu maszynowego i pełnił ceremonialną funkcję dobosza.
Przed samym pogrzebem, który miał już charakter rodzinny, ojczym Lee Rigby'ego powiedział telewizji BBC: "Był żołnierzem z powołania. Kochał to, co robił i wierzył w to co robił. Ale był też bardzo rodzinny, to dla niego wiele znaczyło - siostry i syn."
Wdowa po Lee Rigby'm powiedziała, że spotkała się z wieloma wyrazami troski i solidarności od całkiem nieznanych osób i że to smutne, że dopiero w tak tragicznych okolicznościach dowiedziała się ilu jest na świecie dobrych ludzi.
Dwaj zabójcy żołnierza przebywają w więzieniu w Londynie czekając na rozpoczęcie procesu w listopadzie.
pp/PAP
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>