Jak twierdzą funkcjonariusze służb specjalnych - na szczęście nikt nie ucierpiał bowiem w obu bombach domowej produkcji znajdowały się jedynie stalowe wióry, gwoździe i kawałki drutu.
Pirotechnicy z FSB uważają, że oba ładunki były podobne do tego, który w środę eksplodował na przystanku autobusowym obok akademii służb specjalnych. Wtedy wybuch, który uszkodził wiatę przystanku uznano za chuligański wybryk.
Na jednym z portali internetowych kojarzonych z islamskimi ekstremistami pojawiły się komunikaty, z których wynika, że za wybuchy odpowiedzialne są grupy terrorystów związanych z czeczeńskim liderem Doku Umarowem.
IAR, aj