Kłopot w tym, że komety są niestabilne. Gdy przelatują blisko Słońca często zwyczajnie się rozpadają, bo są za małe i za słabe, by wytrzymać wysokie temperatury. Lodowa kometa ISON ma kilka kilometrów średnicy; w pobliżu Słońca, niecałe dwa miliony kilometrów, znajdzie się na przełomie listopada i grudnia. Wtedy szanse na jej zobaczenie są największe.
- Wiemy gdzie jest ta kometa, dokąd poleci, jak blisko Słońca się znajdzie. Wiemy kiedy to nastąpi. Ale jak się zachowa, to zależy od słońca, od samej komety. Być może jest to nowa kometa, która jest pierwszy raz w naszym rejonie kosmosu, a może już kiedyś nas odwiedzała. Ja nie mam żadnych przewidywań. Mamy takie powiedzenie: jak masz stawiać pieniądze to stawiaj na konie, ale nie na komety - tłumaczył mi amerykański astronom i popularyzator nauki Dean Regas.
Najnowsze prognozy Amerykańskiego Towarzystwa Astronomicznego wskazują, że ISON teoretycznie ma dobre warunki, by się nie rozpaść: jest odpowiednio duża i nagrzewa się powoli. Ale astronomowie zapytani o to czy kometa przetrwa odpowiadają: prawdopodobieństwo wynosi 50%.
pp/IAR
Zobacz galerię - Dzień na zdjęciach >>>