more_horiz
Wiadomości

Premier League: 61 lat od katastrofy lotniczej Manchesteru United w Monachium. Piłkarski świat nie był już taki jak wcześniej

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2019 13:00
6 lutego 1958 roku to data, która na zawsze zapadnie w pamięci fanów Manchesteru United, ale i nie tylko. Mija 61 lat od katastrofy samolotu w Monachium, gdzie zginęły 23 osoby, w tym ośmiu zawodników "Czerwonych diabłów".
Zdjęcie rozbitego samolotu w Monachium, którym leciał zespół Manchesteru United (6.02.1958)
Zdjęcie rozbitego samolotu w Monachium, którym leciał zespół Manchesteru United (6.02.1958) Foto: PAP/DPA/Klaus-Dieter Heirler

Prawdopodobnie Manchester United nigdy nie stworzył takiej generacji piłkarzy jaką udało się wtedy wychować legendarnemu Mattowi Busby'emu. Wśród gwiazd był m.in. mistrz świata z 1966 roku Sir Bobby Charlton, któremu na szczęście udało się przeżyć katastrofę w Monachium.

Zespół "Czerwonych diabłów" powoli wspinał się na wyżyny swoich umiejętności, co ważne Busby'emu udało się stworzyć znakomity kolektyw z młodych zawodników - średnia wieku w jego drużynie wynosiła zaledwie 22 lata.

Ze względu na tak niski wiek piłkarzy media i dziennikarze zaczęli określać zespół United jako "Dzieciaki Busby'ego". Była to drużyna, która miała dopiero podbić Europę i na lata zdominować ligę angielską. 


6 lutego 1958 roku podczas drogi powrotnej z ćwierćfinałowego meczu w ramach Pucharu Europy z drużyną Red Star Belgrad (Crvena zvezda) w Jugosławii, samolot z piłkarzami Manchesteru United na pokładzie rozbił się podczas startowania na lotnisku w Monachium. Długa podróż wymagała tankowania maszyny, a dodatkowo pogorszeniu uległy warunki pogodowe co znacznie utrudniało start.

Pilot nie chciał nocować w Niemczech i podjął trzy próby wzniesienia maszyny, niestety ostatnia okazała się feralna doprowadzając do tragedii. Z 44 osób przebywających na pokładzie śmierć poniosło 23 - w tym ośmiu piłkarzy United: Geoff Bent, Roger Byrne, Eddie Colman, Duncan Edwards, Mark Jones, David Pegg, Tommy Taylor i Billy Whelan. 

W samolocie byli także dziennikarze i sztab szkoleniowy drużyny. Wśród ocalałych był menedżer Manchesteru United - Matt Busby, który po katastrofie musiał chwilowo zrezygnować ze swojej roli by dojść do pełni zdrowia. Jego obowiązki przejął Jimmy Murphy odpowiedzialny za zespół rezerw. 

Źródło: YouTube/British Pathé

Jak później relacjonowały brytyjskie media, bramkarz "Czerwonych diabłów" Harry Gregg wspominał, że "wszyscy w samolocie przeczuwali, że dojdzie do tragedii". Sam Gregg jest określany mianem jednego z najlepszych bramkarzy United w historii. 

Przez wydarzenia w Niemczech nazywany był "Bohaterem z Monachium". To właśnie on wyniósł z płonącego samolotu m.in. Bobby'ego Charltona i menedżera United Matta Busby'ego. 

61 lat po tragedii w Monachium tamtejsze wydarzenia wciąż są w pamięci fanów Manchesteru United jak i całej społeczność Premier League. Podobnie jest w Monachium, gdzie co roku między innymi przedstawiciele Bayernu oddają hołd tym, którzy zginęli wtedy na lotnisku. 

Wyświetl ten post na Instagramie.

Remembering the #FlowersOfManchester.

Post udostępniony przez Manchester United (@manchesterunited)

"Dzieciaki Busby'ego", które zginęły w Monachium:

Geoff Bent - był rezerwowym, który w ostatniej chwili został włączony do składu ze względu na kontuzję Rogera Byrne'a i poleciał do Jugosławii. Zmarł w wieku 25 lat.

Roger Byrne - był kapitanem United i zaliczył ponad 245 występów w barwach "Czerwonych diabłów". Ponadto był kapitanem ekipy Busby'ego. Miał 28 lat.

Eddie Colman - najmłodsza ofiara katastrofy - 21 lat. Zaliczył w Manchesterze 85 występów. 

Duncan Edwards - przez wielu uważany za jednego z najlepszych piłkarzy jakiego widziano na boiskach Anglii. Zmarł w wieku 21 lat, dwa tygodnie po wydarzeniach w Monachium.

Mark Jones - w barwach United zdobył dwa tytuły mistrzowskie, miał 24 lata. Cztery miesiące po katastrofie urodziła mu się córka. 

David Pegg - podobnie jak Jones sięgnął po dwa mistrzostwa z Manchesterem. Miał 22 lata. 

Tommy Taylor - był główną postacią jednego z najdroższych ówcześnie transferów (30 000 funtów). Zdobył 112 bramek w 166 meczach. Miał 22 lata.

Liam "Billy" Whelan - był najlepszym strzelcem "Czerwonych diabłów" w sezonie 1956/57. Miał 22 lata. 


Katastrofa z 6 lutego 1958 roku przerwała piłkarski marsz Manchesteru United, który w swoim składzie posiadał młodych, a zarazem bardzo zdolnych piłkarzy. 
Dopiero w latach 60. Busby próbował na nowo odbudować drużynę, która miała walczyć o najwyższe trofea w Europie. Kolejna generacja piłkarzy z pod ręki Busby'ego pokazała światu George'a Besta.

Mateusz Brożyna | PolskieRadio24.pl 

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Premier League: De Gea jak Tomaszewski na Wembley. Piękny sen Solskjaera będzie trwał dalej?

Ostatnia aktualizacja: 14.01.2019 21:10
6 meczów i 6 wygranych spotkań, w tym jedno dużej wagi. W niedzielny wieczór Manchester United z Ole Gunnarem Solskjaerem za sterami pokonał 1:0 Tottenham, głównie dzięki genialnej postawie Davida De Gei i Paula Pogby - czy "Czerwone Diabły" mają już właściwego człowieka na właściwym miejscu?
rozwiń zwiń