more_horiz
Wiadomości

Dwumecz "w ogniu". "Kto ma ambicje (i "CR7") nie czuje strachu". Nie milkną echa wyników losowania 1/8 finału Ligi Mistrzów

Ostatnia aktualizacja: 17.12.2018 20:07
Liga Mistrzów to "El Dorado" klubowej piłki w Europie, a żaden z klubów nie pragnie zwycięstwa w tych rozgrywkach mocniej niż Juventus. Turyńczycy byli najlepszym klubowym zespołem na Starym Kontynencie dwa razy, ale ostatni raz - dawno - 22 lata temu. 
Czy Cristiano Ronaldo zrobi różnicę w dwumeczu z Atletico Madryt? Odpowiedź już wiosną...
Czy Cristiano Ronaldo zrobi różnicę w dwumeczu z Atletico Madryt? Odpowiedź już wiosną...Foto: shutterstock_1217717980

Dwa "europejskie" triumfy turyńczyków wydają się jakby pozostawać w cieniu siedmiu przegranych finałów, co często bywa przyczyną (kibicowskich) złośliwości - zwłaszcza we Włoszech.

Pierwsza wygrana PEMK w cieniu tragedii

W 1985 roku - faktycznie - cieniem na finałowym laurze kładą się tragiczne wydarzenia ze Stadionu Heysel. 29 maja 1985 roku finał PEMK  rozgrywany był na brukselskim stadionie, gdzie doszło do zamieszek jeszcze przed meczem. Na trybunach starli się fani Liverpoolu i Juve, a ci drudzy - uciekając - tratowali się nawzajem: zginęło wówczas 39 osób. Wynik wyrównanego meczu również rozstrzygnął się w kontrowersyjnych okolicznościach: szarżujący Zbigniew Boniek przewrócił się przed polem karnym, szwajcarski sędzia Andre Daina podyktował rzut karny, którego skutecznym egzekutorem był Michel Platini - takie były okoliczności pierwszego zwycięstwa "Starej Damy" w klubowej Europie...

Druga wygrana i 22 lata dotkliwej posuchy

Drugi sukces miał miejsce w 1996 roku, a przeciwnikiem "Bianconeri" było fantastyczne pokolenie Ajaxu Amstardam, które rok wcześniej sensacyjnie pokonało "wielki Milan" Fabio Capello. Tym razem jednak Van der Sar, bracia de Boer, Edgar Davids, Jari Litmanen, Nwankwo Kanu, Finidi George, Marc Overmars, Patrick Kluivert - i inni zawodnicy Louisa van Gaala - musieli uznać wyższość ekipy Marcello Lippiego, z której wszyscy pamiętają na pewno takie nazwiska jak Antonio Conte czy Didier Deschamps, Fabrizio Ravanelli, Gianluca Vialli oraz Alessandro del Piero. 

Turyńczycy wygrali jednak dopiero po rzutach karnych (4:2), do których doszło, bo w regulaminowym czasie gry i po dogrywce utrzymał się remis 1:1 (po trafieniach Ravanellego i Litmanena z pierwszej połowy). Był to czwarty rok istnienia nowej formuły rozgrywek, którą z poprzednimi (Puchar Europy Mistrzów Krajowych) łączy to samo trofeum (tzw. "puchar z dużymi uszami"). Od tamtego majowego wieczoru na Stadio Olimpico (w Rzymie) minęły 22 lata posuchy, która w Turynie odczuwana jest wyjątkowo dotkliwie - zwłaszcza, że siedem przegranych finałów to (niefortunny) rekord rozgrywek.

Lata 1973 i 1983 to pierwsze dwa przegrane finały Juve. Pierwszy z nich to porażka z Ajaxem m.in Cruyffa, Krola, Haana czy Neeskensa i Krola, a drugi po meczu w Atenach, gdzie Juventus  niespodziewanie uległ HSV Hamburg, dla którego gola zdobył Felix Magath. Najbardziej jednak dotkliwe dla turyńczyków są porażki z 1997 roku (z Borussią Dortmund) oraz najnowsze - z roku 2015 (z Barceloną) oraz "koszmaru z Cardiff" czyli przegranej z Realem Madryt w 2017 roku. W 1998 roku "Stara Dama" przegrała z "Królewskimi", a  w 2003 roku finał był wewnętrzną sprawą Włochów, tyle że cieszyli się tylko "Rossoneri" (AC Milan wygrał 3:2 w karnych). 

Cristiano Ronaldo: brakujące ogniwo za 100 milionów euro

Wspomniane 22 lata posuchy i przegrane finały w ostatnich latach (oraz zeszłoroczny półfinał z Realem) zdeterminowały działaczy klubu maksymalnie: skorzystali z sytuacji jaka się wytworzyła w Madrycie i kupili Cristiano Ronaldo. "100 milionów Euro za 33-letniego piłkarza" - grzmieli "oburzeni" fachowcy we Włoszech (i całej Europie), ale cel był jasny. W modelu działania klubu, jego właściciele dostrzegli lukę, brakujące ogniwo: zawodnika zdolnego zrobić różnicę w decydujących chwilach spotkań o najwyższą stawkę. To sensowne i zrozumiałe podejście....zwłaszcza jeśli celem jest Liga Mistrzów. Siedem tytułów krajowych z rzędu stało się dodatkowym bodźcem do końcowego sukcesu także w Europie.

Losowanie par 1/8 finału LM 2018/19 wydaje się niemal "uszyte" pod obecny "model działania" Juventusu, ale czy efekt końcowy jest gwarantowany? W sporcie nie ma rzeczy niemożliwych, rozstrzygnięcia piłkarskich batalii zaskakiwały nie raz. W takim napięciu będą żyć do wiosny kibice w Turynie i Madrycie. Ci pierwsi niby przebąkują o "koniecznym przetarciu" na Wanda Metropolitano (na stadionie Atletico odbędzie się finał tegorocznych rozgrywek), ale też mocno tonują hurraoptymistyczne zapędy. "Trafił nam się rywal najmocniejszy z możliwych" - to dość powszechna opinia we Włoszech wśród kibiców turyńskiej drużyny. 

Dobra mina do trudnego rywala

- Kto ma ambicje, nie czuje strachu - to treść "twitta" Massimiliano Allegriego, który w ten sposób już zaczął budować morale swoich zawodników przed wiosennym dwumeczem.

- Nie mieliśmy szczęścia w losowaniu, ale mamy "CR7": to człowiek ligi mistrzów. Ma na koncie wiele zwycięstw i ważnych bramek - zaufamy jemu, ale mając świadomość, że mamy wystarczająco mocny zespół by awansować dalej - to z kolei słowa Pavla Nedveda, ikony i działacza"Bianconeri".



Czy aby na pewno? Czeski internacjonał wspomniał w dalszej części wypowiedzi o tym jak - najprawdopodobniej - będzie wyglądał wiosenny dwumecz: "spodziewam się wyrównanych spotkań, w których nie padnie dużo bramek" i należy się z nim w pełni zgodzić. Jeśli nawet Juventus jest faworytem, to tylko "na papierze" i to też nie w 100%. Dlaczego? Odpowiedź jest jedna: Diego Pablo Simeone znany również jako "El Cholo". Argentyński trener to były piłkarz "Colchoneros" właśnie, ale również Interu czy Lazio, w barwach których stoczył niejedną piłkarską batalię z piłkarzami Juventusu. Nie był w tych meczach statystą, a swoje ówczesne cechy: waleczność, nieustępliwość, zadziorność i twardość - idealnie zaszczepił piłkarzom z Madrytu. Nie ma chyba drużyny w Europie, która lepiej utożsamiałaby cechy (zawodnicze) swojego trenera. I tego obawiają się fani Juventusu.

Atletico Madryt: "włoski" rywal z hiszpańskim temperamentem

Atletico Madryt to chyba "najbardziej włoska" z hiszpańskich drużyn, a to za sprawą wspomnianych doświadczeń trenera. Mają też "Colchoneros" cechy wspólne z rywalem: 3 przegrane finały najbardziej prestiżowych rozgrywek. Jeden dawny (w 1974 roku z Bayernem) i dwa z historii najnowszej: obydwa z Realem i obydwa w karnych (2013/14 i 2015/16) . Madrytczycy byli też 3 razy w półfinałach rozgrywek. Co jednak martwi Włochów to nie historia hiszpańskiego klubu, a jego styl gry. Atletico Madryt to nie "fantasia futbol" Realu czy Barcelony - to najdoskonalsza z obecnie możliwych interpretacji "catenaccio" (i to z hiszpańskim temperamentem).

Diego Simeone ustawia swoich zawodników w klasycznym 4-4-2, które ci interpretują do bólu skutecznie. Grają blisko rywala, twardo, potrafią utrzymać wysoki pressing przez cały mecz. Stanowią wspaniały kolektyw wojowników, ale stać ich również na błysk geniuszu - nie są bowiem pozbawieni indywidualności.  Do pierwszego spotkania ponad 2 miesiące  i wszystko może się zdarzyć, ale należy zwrócić uwagę na "kilka asów" w talii trenera Simeone. 

Jan Oblak to od kilku sezonów najlepszy bramkarz na świecie - żaden z rywali nie potrafił utrzymać tak równej dyspozycji i dlatego Słoweniec jest wciąż u Simeone - taki golkiper to skarb nieoceniony. Szefem defensywy (którą będą chcieli rozmontować Ronaldo, Dybala i spółka) w Atletco jest Diego Godin, który powoduje, że ta formacja jest monolitem niemal nie do przejścia, a grają w niej reprezentanci Hiszpanii, Brazylii i Czarnogóry. Juan Fran czy Felipe Luis oraz Savić już pewnie ostrzą sobie apetyty na spotkanie z dawnym rywalem z Realu. 

Środkowa strefa boiska to obszar, na którym (zapewne) rozstrzygną się losy dwumeczu, a i tutaj Atletico ma czym postraszyć rywali. Koke i Saul są w każdym oknie transferowym na czołowych miejscach w listach życzeń top klubów. Charakter, wizja gry, ustawienie, waleczność - istotnym elementem skutecznej rywalizacji mogą być kartki, o czym wiedzą na pewno Pjanić i Matuidi, którzy mają pewne "predyspozycje" by osłabić kolegów w trakcie gry.

Walka na całego w obronie i pomocy, a w ataku? Wcale nie gorzej: waleczny, silny i do bólu skuteczny Diego Costa oraz - bywa, że genialny - Antoine Griezmann zwany "Grizou" (którego wielu widziało ze "Złotą Piłką" zamiast Luki Modricia). Francuz najwięcej daje z siebie w klubie, takie mecze jak z Juve, są tymi okolicznościami, które kreują piłkarzy wybitnych, a rywalizacja z "żelazną" defensywą Włochów wydaje się idealnie skrojona pod umiejętności obydwu napastników Atletico. 

Dwumecz walki, wielkich emocji i bez zdecydowanego faworyta? Zdecydowanie tak! I ze smaczkami, bo obydwie drużyny rywalizowały dotąd siedmiokrotnie. Ostatni raz w sezonie 2014/15 i wtedy lepsi byli piłkarze z Hiszpanii, którzy też każdy z ostatnich dwumeczów 1/8 LM pieczętowali awansem do dalszej fazy gier. Wielkim "ex" spotkań będzie Mario Mandżukić, który do Juve przybył właśnie z Madrytu. Nadzieją turyńczyków pozostaje Cristiano Ronaldo, który w swoich osiągnięciach ma 22 gole strzelone Atletico Madryt (tylko z Getafe i Sevillą ma lepszy bilans).

Meczem, który wzbudzi nie mniej emocji od rywalizacji Atletico ze "Starą Damą", będzie chyba tylko rywalizacja Bayernu z Liverpoolem, ale to już całkiem inna historia...


Hubert Borucki, PolskieRadio24.pl


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

UEFA powiedziała "tak". VARto było czekać. System wspomagający sędziów wchodzi do LM

Ostatnia aktualizacja: 03.12.2018 15:13
System analizy wideo (VAR) zostanie już w tym sezonie wprowadzony w Lidze Mistrzów - poinformował szef Europejskiej Unii Piłkarskiej (UEFA) Słoweniec Aleksander Ceferin po posiedzeniu Komitetu Wykonawczego w Dublinie. Premiera nowej technologii ma się odbyć już w lutym 2019.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Liga Mistrzów: rozlosowano pary 1/8 finału. Hit z udziałem Liverpoolu i Bayernu Monachium

Ostatnia aktualizacja: 17.12.2018 13:37
W szwajcarskim Nyonie rozlosowano pary 1/8 finału Ligi Mistrzów. Najciekawiej zapowiada się spotkanie Manchesteru United z Paris Saint-Germain czy Liverpoolu z Bayernem Monachium. 
rozwiń zwiń