more_horiz
Wiadomości

Premier League: Chelsea upokorzona w Manchesterze. "Obywatele" wysłali rywalom jasny sygnał

Ostatnia aktualizacja: 10.02.2019 19:40
Manchester City rozgromił Chelsea aż 6:0 w najciekawszym spotkaniu 26. kolejki Premier League. Hat-trickiem popisał się Argentyńczyk Sergio Aguero.
Sergio Aguero popisał się hat-trickiem w meczu Manchesteru City z Chelsea
Sergio Aguero popisał się hat-trickiem w meczu Manchesteru City z ChelseaFoto: PAP/EPA/Nigel Roddis

Przed meczem chyba nikt nie spodziewał się całkowitej dominacji i takiego pogromu. Oczywiście, faworyt był dobrze znany i byli nim piłkarze Pepa Guardioli, którzy są aktualnie w niesamowitym gazie. Chelsea cały czas walczy o czołową czwórkę i potrzebuje punktów do tego, by nie pozwolić rywalom odskoczyć w tabeli.

Aspiracje zawodników Muricio Sarriego są jasne. "The Blues" to wciąż angielska czołówka, zespół bajecznie bogaty, który ma w swoim składzie indywidualności o ogromnych umiejętnościach. Ich problem był jednak w niedzielne popołudnie jeden - trafili na drużynę, która była dosłownie z innej planety i błyskawicznie wybiła rywalowi z głowy jakiekolwiek szanse na korzystny rezultat.

Po 25 minutach gry było 4:0 dla Manchesteru City, jedynym pytaniem wydawało się być to, jak bardzo mistrz Anglii zdecyduje się pognębić rywala. Piłkarze Chelsea nie radzili sobie z intensywnym tempem gry, byli notorycznie spóźnieni, popełniali błędy i prezentowali koszmarną bierność w obronie. Momentami starali się zagrozić bramce Edersona, ale nawet mimo kilku niezłych okazji nie byli w stanie zmusić Brazylijczyka do kapitulacji. W drugiej połowie "Obywatele" mogli zwolnić, byli w komfortowej sytuacji i ani przez chwilę nie czuli zagrożenia. Dołożyli jeszcze dwa gole, Kun Aguero skompletował hat-trick, potwierdzając, że przeciwko silniejszym drużynom jest absolutnie nie do zatrzymania.

Po ostatnim gwizdku sędziego Maurizio Sarri nie podał ręki Pepowi Guardioli i znikął w tunelu.

Mija pół roku pracy Włocha na Stamford Bridge i jeśli przychodzi czas na podsumowania, to wnioski nie mogą być dla byłego menedżera Napoli optymistyczne. W Premier League pozostała mu tylko walka o czołową czwórkę, ale w zestawieniu z Tottenhamem i rozpędzonym Manchesterem United nie wygląda to optymistycznie. Porażka z Manchesterem City nie jest może końcem świata, Etihad w tej chwili jawi się jako koszmarny teren dla każdego angielskiego zespołu.

Trzeba zastanowić się nad tym, jaka będzie reakcja zespołu na to upokorzenie. Chelsea ma ewidentne problemy, na które nie pomoże nawet sprowadzenie Gonzalo Higuaina. Kibice miesiącami krytykowali Alvaro Moratę, ale słabych punktów jest zdecydowanie więcej. Z pięciu ostatnich meczów "The Blues" przegrali aż trzy, w tym jeden z Arsenalem, z którym bezpośrednio rywalizuje, oraz ze średniakiem z Bournemouth, który był w stanie zaaplikować zawodnikom Sarriego cztery gole. 

Włoch ma ogromne powody do niepokoju, zwłaszcza, że dobrze znany jest los menedżerów, którzy na Stamford Bridge spisywali się poniżej oczekiwań. Jasne jest, że ten zespół wymaga większej przebudowy, a nie kosmetycznych zmian czy jednego lub dwóch zawodników światowej klasy. Na tle Manchesteru City była to różnica nie jednej, a kilku klas. 

Liga Mistrzów w przyszłym sezonie stoi pod ogromnym znakiem zapytania, i choć od czwartego w tabeli Manchesteru United Chelsea dzieli zaledwie punkt, to nastroje wśród kibiców mogą być naprawdę podłe.

Przewagę nad "The Blues" do dziesięciu punktów powiększył rywal zza miedzy, Tottenham, który cały czas nie rezygnuje z walki o mistrzostwo - w niedzielę piłkarze Mauricio Pochettino pokonali na Wembley Leicester 3:1, choć mieli sporo szczęścia, a "Lisy" zmarnowały rzut karny przy stanie 1:0 dla gospodarzy. Londyńczycy mają na swoim koncie cztery zwycięstwa z rzędu, nie gubią punktów w głupi sposób, jednak wrogiem będzie dla nich wymagający terminarz - w tym momencie przewaga jest niewielka, ale czekają ich wyjazdowe starcia z Liverpoolem i Manchesterm City.

Tottenham jednak nie wydaje milionów na transfery (właściwie to od 1,5 roku nie wydał na nowego piłkarza nawet funta), boryka się ze sporymi problemami kadrowymi, gra bez dwóch wielkich gwiazd, którym przytrafiły się kontuzje. Ale z materiału, którym dysponuje, jest w stanie wycisnąć zaskakująco wiele. Chelsea zaś popełniła w ostatnich latach przynajmniej kilka błędów, które cały czas dają o sobie znać, do tego można odnieść wrażenie, że wciąż czuje się zespołem ze ścisłej ligowej czołówki, w momencie, w którym ta "The Blues" po prostu odjeżdża.

Kolejka po kolejce rozgrywki zbliżają się do końca, wciąż jeszcze wszystko jest otwarte, ale w tym momencie wydaje się, że czołowa szóstka Premier League podzieliła się na dwie grupy. Grający pod presją Liverpool, imponujący formą Manchester City i nieobliczalny Tottenham są w wyścigu po mistrzostwo, zaś Manchester United, Arsenal i Chelsea czeka pełna emocji gra o jedno miejsce, które da Ligę Mistrzów. Oczywiście wszystko może się zmienić na przestrzeni kilku kolejek, ale "The Blues" muszą liczyć na to, że ich ulubieńcy zdołają się otrząsnąć.

ps, PolskieRadio24.pl

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Premier League: zwycięstwo Liverpoolu, ósma wygrana Manchesteru United

Ostatnia aktualizacja: 09.02.2019 19:44
Piłkarze Liverpoolu u siebie pokonali 3:0 AFC Bournemouth z Arturem Borucem w bramce i wrócili na pozycję lidera angielskiej ekstraklasy. W takim samym stosunku Manchester United wygrał na wyjeździe z Fulham i w tabeli jest już czwarty.
rozwiń zwiń