X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
more_horiz
Wiadomości

Porywał tłumy, zmarł tragicznie w samotności. 15 lat temu odszedł Marco "Il Pirata" Pantani

Ostatnia aktualizacja: 14.02.2019 23:55
Był wielkim objawieniem kolarstwa w mrocznej epoce związanej z nadużywaniem EPO na masową skalę. Odstawał od rywali posturą, ale kiedy pojawiały się podjazdy nie było na niego mocnych. Wielu czołowych kolarzy tamtych czasów wspomina go jako koszmar. Brawurowa jazda w górach dała mu przydomek "Il Pirata" - tak też zakończył swój żywot. Znaleziono go martwego w pokoju hotelowym w Rimini, a przy nim kilogram kokainy.
15 lat temu odszedł Marco Pantani, który wygrywał górskie etapy jak nikt inny
15 lat temu odszedł Marco Pantani, który wygrywał górskie etapy jak nikt innyFoto: Facebook/PrintScreen/MarcoPantani

Należy do elitarnego "klubu" zawodników, którzy w jednym sezonie wygrali dwa najstarsze, wieloetapowe wyścigi kolarskie: Tour de France i Giro d'Italia. Przed nim udawało się to tylko najprawdziwszej kolarskiej elicie: Fausto Coppi, Jacques Anquetil, Eddy Merckx, Bernard Hinault, Stephen Roche, Miguel Indurain i Marco Pantani - od 1998 roku nikt tej sztuki jak dotąd nie powtórzył.

Rok później - w 1999 - dawał na trasie Giro wielki popis klasy sportowej, który okazał się początkiem końca. Różową koszulkę lidera wyścigu założył po brawurowej wygranej pierwszego górskiego etapu z podjazdem na Gran Sasso. Osiem dni później doszło do zdarzenia epokowego: podczas podjazdu do miejscowości Oropa (gdzie jest słynne sanktuarium Matki Boskiej), kolarz zerwał łańcuch i został wyprzedzony przez przeciwników.

W jeżdżeniu po górach nie miał jednak sobie równych. Rower naprawiono, a zawodnik rywali najpierw dogonił, a potem wyprzedził. Wygrał ten etap i w odstępie kilku dni dwa następne - również górskie: do Alpe di Pampeago i Madonna di Campiglio. Wydawało się, że nikt i nic nie odbierze mu zwycięstwa - miał ponad pięć minut przewagi nad drugim w klasyfikacji generalnej.

Był świt 5. czerwca 1999 roku, kiedy w asyście lekarza własnej ekipy został odwiedzony przez lotną eskadrę antydopingową. Badania wykazały przekroczenie dopuszczalnego poziomu hematokrytu. Wynik 53% nieznacznie przekraczał normę wynoszącą 50%. Zawodnikowi nie udowodniono jednak stosowania EPO, kontrola antydopingowa niczego nie wykazała poza wspomnianym poziomem HCT (stosunek objętości czerwonych krwinek do ogólnej ilości krwi. EPO powoduje ich zwiększoną produkcję, a one transportują przecież tlen co pozwala osiągnąć większą wydolność). Został wykluczony i zawieszony na podstawie ówczesnych przepisów o ochronie życia i zdrowia kolarzy. Brzmi to jakby władze kolarskie wiedziały o masowym procederze i próbowały minimalizować straty w imię widowiskowości dyscypliny.

Po latach wyszły na jaw zeznania świadków, które utajniono w czasie afery. Znajomi i bliscy zawodnika potwierdzali, że używał zabronionych substancji, ale - z kolei - szemrane postaci ze światka nielegalnych zakładów twierdziły, że miały "cynk" o nieuchronnej kontroli mistrza, która miała mu uniemożliwić wygranie Giro d'Italia.

Samo EPO nie było niebezpieczne, bardzo groźne było natomiast jego nadużywanie. Wielu sportowców (głównie kolarzy) umarło w tamtych latach. Przyczyną były zwłaszcza zaburzenia kardiologiczno - krążeniowe. Zgony często następowały we śnie, kiedy rytm serca - w spoczynku - spadał poniżej bezpiecznego poziomu. Wielu sportowców sypiało wówczas z podłączonym urządzeniem typu "Holter-EKG" z alarmem. Kiedy robiło się niebezpiecznie dzwonił sygnał, kolarz się budził i wskakiwał na rowerek stacjonarny, żeby ...uratować sobie życie przez podniesienie - w wyniku wysiłku - poziomu akcji serca. 

W górach był unikatowy i niedościgniony. Na podjazdach cierpieli przy nim wszyscy, którzy próbowali dotrzymać mu kroku:

- Gdybym jeszcze raz ruszył za Pantanim to bym umarł - mówił o próbie wytrzymania tempa Włocha Paweł Tonkow - czołowa postać ówczesnego peletonu zawodowego.

Pantani nie liczył się w jeździe po płaskim terenie, nie miał cech sprintera ani do jazdy na czas, ale kiedy pojawiały się podjazdy stawał się prawdziwym demonem, który dyktował warunki nie do zniesienia dla konkurentów:

- Jest dosyć przyjemne patrzyć jak oni wszyscy cierpią kiedy zaczynamy podjazd - mówił zawodnik, który brawurową jazdą w górach zyskał przydomek "Il Pirata". Drobny, łysy, z kolczykiem w uchu i charakterystyczną bandanką na głowie, we Włoszech mówiono o nim również "elefantino" (słonik) - ze względu na odstające uszy.

Należy uczciwie przyjąć, że w tamtych latach wszyscy brali niedozwolone preparaty. Dzisiaj kolarstwo jest nieco inne, ale osiągnięcia Marco Pantaniego wszystkim pozostały w pamięci. Nie byłoby fenomenalnej popularności Tour de France i Lance Armstronga gdyby nie spektakularna jazda "Pirata" po górach, a trzeba zauważyć, że rywalizował on w tamtych latach z czołówką niezwykle liczną i wyrównaną. Cieniem i głównym przeciwnikiem Armstronga był praktycznie tylko Jan Ullrich, a Pantani walczył i z Niemcem, i z Miguelem Indurainem, Pawłem Tonkowem, Jewgienijem Bierzinem, Tony Romingerem, Claudio Chiappuccim i wieloma innymi, wśród których był też Zenon Jaskuła. Sytuacja w kolarstwie lat '90 przypominała tę z pięsciarskiej kategorii "królewskiej", a najpopularniejszymi włoskimi sportowcami na świecie byli wówczas Roberto Baggio, Alberto Tomba i Marco Pantani.

- Nikt nie wygrywa Tour de France na samej wodzie mineralnej - mówił Jacques Anquetil, który wygrywał "Wielką Pętlę" 5 razy w latach '50/60. Gdyby wnikliwie poszperać, w historii zwycięstw  TdF znaleźlibyśmy alkohol, amfetaminę, a potem EPO. Dość łatwo o tym myśleć zważywszy, że mówimy o przejechaniu 3000-4000 kilometrów w kilka tygodni, w zmiennych warunkach ukształtowania terenu i przy różnej (często skrajnie) pogodzie.

Najbardziej widowiskowym elementem Giro, TdF czy Vuelty są góry, gdzie peleton się rwie i gdzie rozstrzygają się końcowe wyniki. Na przełomie lat '90/00 cały świat z zapartym tchem oglądał jak wielcy mistrzowie "odpalali turbo" na morderczych i stromych, wielokilometrowych podjazdach, których w Alpach i Pirenejach jest mnóstwo. Cytowane wyżej Oropa, Gran Sasso, Pampeago, Madonna di Campiglio, Mont Ventoux w Prowansji - to klasyczne katorgi kolarskich zmagań.

Najbardziej symboliczny jest jednak podjazd pod L'Alpe d'Huez - niedaleko Grenoble: 15 kilometrów z około 800 na 1850 metrów nad poziomem morza. Pięć najlepszych czasów to wyniki w okolicach 38 minut: dwa należą do Armstronga i dwa do Pantaniego, którego 37'34" z 1997 roku zostało pobite dopiero 10 lat później przez Alberto Contadora. Hiszpan w 2007 roku"wspiął się" w czasie 37'30".

Powrót do zawodowego peletonu w atmosferze skandalu i ciągłych podejrzeń o doping oraz medialnej nagonki nie przysłużył się Pantaniemu, który częściej niż z rywalami walczył z depresją. Najsmutniejszy z epilogów nastąpił w Walentynki 2004 roku, kiedy kolarza znaleziono martwego w hotelowym pokoju w Rimini. Przy zwłokach leżał kilogram kokainy oraz leki uspokajające, a przyczyną śmierci uznano niewydolność krążeniową, która spowodowała obrzęk płuc i mózgu. 

- Umarł w samotności, to straszne, to nasza wina: twoja, moja, nas wszystkich - powiedział o zdarzeniu Diego Armando Maradona.

Cierpieli na trasach jego rywale kiedy on dominował wśród aplauzu licznej publiczności. W życiu prywatnym było odwrotnie - to "Pirat" cierpiał. Był nadwrażliwy i uległ depresji, wiele okoliczności śmierci pozostają do dzisiaj tajemnicą. Mówi się o nieumyślnym spowodowaniu śmierci (oskarzony był diler camorry, który dostarczył kokainę) albo nawet morderstwie, którego miałaby się dopuścić mafia.

Jedno jest pewne: z dala od kolarskiej rywalizacji miał "pod górę", na końcu której nie było premii tylko śmierć. Zupełnie niepotrzebna.

Hubert Borucki, PolskieRadio24.pl


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Tour de France 2019 ruszy z Brukseli. Kolarzy czeka 30 podjazdów

Ostatnia aktualizacja: 26.10.2018 11:29
Start w Brukseli, 21 etapów i aż 30 podjazdów różnych kategorii - tak przedstawia się trasa przyszłorocznego wyścigu Tour de France, którą zaprezentowano w czwartek w Paryżu. Od 6 do 28 lipca kolarze pokonają łącznie 3460 km.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wywiad PR24.pl - Wojownicy (2). "Dopóki walczysz..." - poznaj niezwykłą historię Czesława Langa

Ostatnia aktualizacja: 29.12.2018 19:30
Pasja, upór, konsekwencja, a przede wszystkim charakter wojownika. Co odróżnia zwykłych sportowców od mistrzów? Cechy fizyczne, wolicjonalne, wyszkolenie czy nastawienie?
rozwiń zwiń