- Według Sebastiana Mili, obie drużyny mają podobne szanse na triumf w najważniejszych klubowych rozgrywkach Europy
- Atutem Realu Madryt może być fakt, że w ostatnich tygodniach jego najlepsi piłkarze mogli odpocząć
- Były reprezentant Polski przyznał jednak, że rytm meczowy może pomóc Liverpoolowi
Liverpool - Real. Mecz bez faworyta
Według Sebastiana Mili, finały rządzą się swoimi prawami, a obie drużyny są na zbliżonym poziomie i ciężko wskazywać wśród nich faworyta.
- Finały nauczyły mnie, że faworyci nie zawsze wygrywają, a w tym wypadku nie można z góry przekreślić żadnej z tych drużyn. Każda z nich ma swoje atuty - ocenił 38-krotny reprezentant Polski.
Sebastian Mila zwrócił uwagę na różnicę między dwoma drużynami. Real Madryt dość szybko zapewnił sobie mistrzostwo Hiszpanii, dzięki czemu trener Carlo Ancelotti w ostatnich ligowych meczach mógł dać odpocząć czołowym graczom.
Odpoczynek plusem czy minusem?
Liverpool FC w tym czasie musiał grać finał Pucharu Anglii oraz walczyć bez powodzenia o mistrzostwo z Manchesterem City.
- O ile Real miał trochę odpoczynku, o tyle Liverpool cały czas musiał grać "pod parą". To może być ich plusem, ale też minusem - zaznaczył Mila.
Były reprezentant naszego kraju nie uważa jednak, że większa świeżość musi być atutem "Królewskich".
- W ostatnich dniach Real miał trochę więcej spokoju i to może być dla nich komfortowe, ale za to Liverpool cały czas grał na najwyższym poziomie, więc łatwiej będzie im utrzymać taką dyspozycję w finale - zakończył Sebastian Mila.
Mecz na Stade de France rozpocznie się o godzinie 21.
00:40 Mila.mp3 Były reprezentant Polski Sebastian Mila podkreśla, że w takim meczu nie można wskazać faworyta. (IAR)
/empe