Japonia wygrała pojedynek gigantów na MŚ w lotach. Rozpacz Słowenii

Reprezentacje Austrii, Japonii i Norwegii stoczyły imponującą walkę o medale w konkursie drużynowym mistrzostw świata w lotach narciarskich w Oberstdorfie. Jedni z faworytów do podium – Słoweńcy – nie liczyli się w rywalizacji po kuriozalnej sytuacji, do jakiej doszło już w pierwszej serii konkursu. Wówczas nartę stracił Domen Prevc. Biało-Czerwoni zajęli ósme miejsce.

2026-01-25, 18:16

Japonia wygrała pojedynek gigantów na MŚ w lotach. Rozpacz Słowenii
Japończycy mistrzami świata w lotach narciarskich. Foto: REUTERS
Czytaj także:

Reprezentacja Japonii mistrzami świata w lotach narciarskich w Oberstdorfie 

Po pierwszej serii prowadziła Japonia, wyprzedzając Austrię i Norwegię, i ta kolejność utrzymała się do końca konkursu. Azjaci w składzie: Ryoyu Kobayashi, Tomofumi Naito, Naoki Nakamura i Ren Nikaido zdobyli pierwszy w historii złoty medal w konkursie drużynowym. Zwyciężyli z wynikiem 1569,6 pkt, wyprzedzając Austrię – 1560 pkt (Stephan Embacher, Stefan Kraft, Manuel Fettner i Jan Hoerl) oraz Norwegię – 1483,7 pkt (Johann Andre Forfang, Kristoffer Eriksen Sundal, Benjamin Oestvold i Marius Lindvik).

Kuriozalna sytuacja w końcówce pierwszej części konkursu sprawiła, że z walki o medale zostali wyeliminowani Słoweńcy, na czele z dominatorem sezonu Domenem Prevcem. Podczas skoków czwartej grupy nagle narty Prevca… same zjechały ze skoczni i zanim zdążono dostarczyć mu je ponownie na górę, sędziowie zakończyli pierwszą serię. Tym samym Słoweńcom zaliczono tylko trzy próby i znaleźli się na ósmej pozycji. Prevc miał źle zabezpieczyć narty na górze skoczni.

Prevc niedopuszczony do skoku na MŚ w Oberstdorfie

Polacy wypadli w pierwszej serii bardzo słabo i po czterech próbach zajmowali siódmą lokatę. Gdyby nie wpadka z nartami Prevca, byliby na ósmej pozycji – ostatniej dającej awans do serii finałowej.

Biało-Czerwoni skakali przeciętnie – jedynie Piotr Żyła dwukrotnie przekroczył granicę 200 metrów (dwa skoki po 204 m). Aleksander Zniszczoł w serii finałowej uzyskał zaledwie 138 m (w pierwszej – 175 m). Kamil Stoch oddał skoki na 181 i 180 m, a Dawid Kubacki – na 170 i 164,5 m. Te wyniki dały naszej drużynie ósmą pozycję. Słoweńcy ostatecznie finiszowali na szóstej lokacie ex aequo ze Szwajcarią.

- Mam pewien niedosyt. Marzyłem o medalu, ale rzeczywistość przyniosła zupełnie inny scenariusz. Momentami było przyjemnie, a czasem było tak, że się męczyłem - oznajmił Kamil Stoch na antenie Eurosportu. 38-latek ostatni raz startował w tej imprezie, gdyż po sezonie kończy karierę.

- Próbowałem oddać jak najlepszą próbę. Poszedłem całą siłą wprzód i zamiast od zeskoku, poszedłem do zeskoku. Przed moim skokiem usłyszałem, że Słoweńcy się wycofali, a jednak wystartowali. Było duże zamieszanie - tłumaczył z kolei Aleksander Zniszczoł po drugim, nieudanym skoku.

Na horyzoncie zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo

Za tydzień karuzela skoczków narciarskich przeniesie się do Willingen. Na niemieckiej skoczni zaplanowano rywalizację mikstów (piątek, 30 stycznia) oraz dwa konkursy indywidualne (sobota, 31 stycznia i niedziela, 1 lutego).

Potem przed zawodnikami już igrzyska olimpijskie. Biało-Czerwonych w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo będą reprezentować: Kacper Tomasiak, Kamil Stoch i Paweł Wąsek.

Źródło: PolskieRadio24.pl/ah

 

Polecane

Wróć do strony głównej