100 dolarów dla sędziów. Banknot, który wstrząsnął igrzyskami

Nagrania, na których jedna z trenerek reprezentacji Korei Południowej w short tracku biegnie w stronę sędziów, trzymając w ręku banknot, obiegły media na całym świecie. Dla wielu kibiców to była kontrowersyjna sytuacja podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich Milano-Cortina, ale w rzeczywistości była ona zgodna z obowiązującymi przepisami. 

2026-02-10, 16:16

100 dolarów dla sędziów. Banknot, który wstrząsnął igrzyskami
Przedstawicielka ekipy Korei ma przygotowane 100 dolarów dla sędziego . Foto: screen TVP Sport
Czytaj więcej:

Koreanka złożyła protest. Do sędziów biegła z banknotem

Po upadku w półfinale koreańskiej sztafety mieszanej podczas rywalizacji na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Milano-Cortina, azjatycka drużyna straciła szansę na medal i zdecydowała się na złożenie protestu.

Koreańczycy w półfinale rywalizowali z czterema innymi ekipami, z których dwie najlepsze awansowały do finału. Na prowadzeniu znajdowali się Kanadyjczycy, za nimi jechali Amerykanie, następnie Koreańczycy oraz Belgowie. W pewnym momencie Amerykanka Corinne Stoddard upadła, a Koreanka Gilli Kim nie zdołała jej ominąć i także przewróciła się. To przekreśliło nadzieje koreańskiej sztafety na awans.

Przepisy short tracku dopuszczają możliwość awansowania zawodnika lub drużyny, która upadła nie z własnej winy. Warunkiem jest jednak to, by w momencie zdarzenia znajdowała się ona na pozycji dającej awans. W tym przypadku Koreańczycy jechali dopiero na trzecim miejscu, a więc nie spełnili jednego z kluczowych kryteriów. Sędziowie zdecydowali się zatem uznać wyniki uzyskane na mecie, gdzie pierwsze dwa miejsca zajęli Kanadyjczycy i Belgowie.

W short tracku opłata za protest wynosi 100 dolarów

Kamery uchwyciły wówczas jedną z trenerek, która podbiegła do arbitrów z karteczką oraz studolarowym banknotem. Choć dla wielu kibiców mogło to wyglądać zaskakująco, w świecie short tracku jest to standardowa procedura. Wprowadzono ją po to, by ograniczyć liczbę składanych protestów — opłata pełni funkcję kaucji, która zwracana jest tylko w przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku.

– Pieniądze związane z protestami w short tracku można podzielić na dwie kategorie: opłaty proceduralne i koszty organizacyjne. W przypadku wniesienia oficjalnego procesu do sędziego głównego, drużyna musi wnieść opłatę wynoszącą sto dolarów. W większości przypadków, tak można wyczytać, te środki trafiają do funduszu rozwoju organu zarządzającego, czyli Międzynarodowej Unii Łyżwiarskiej – wyjaśnił w transmisji komentator TVP Sport, Piotr Dębowski.

– A jeśli protest zgłaszany jest do wyższej instancji, na przykład Trybunału Arbitrażowego, to pieniądze idą na honoraria dla pracowników, tłumaczy oraz opłaty administracyjne. W przypadku protestów organizowanych wokół zawodów, pieniądze przeznaczane są na przygotowanie transparentów, flag, materiałów informacyjnych czy organizację transportu – dodał.

Ostatecznie protest reprezentacji Korei Południowej nie został uwzględniony. W finale wygrali Włosi przed Kanada i Belgią. 

Polecane

Wróć do strony głównej