more_horiz
Raport Białoruś

Sannikau: Stanisław Szuszkiewicz zasłużył na nagrodę Nobla za wkład w pokój na świecie

Ostatnia aktualizacja: 08.05.2022 19:00
- Stanisław Szuszkiewicz miał ogromny wkład w zapobieżenie konfliktom w naszym regionie i w pokojowe rozwiązywanie konfliktów. Powinien był otrzymać Pokojową Nagrodę Nobla. Staraliśmy się o to swego czasu - powiedział portalowi Polskieradio24.pl Andrej Sannikau, dysydent, przyjaciel pierwszego przywódcy niepodległej Białorusi.
Stanisław Szuszkiewicz
Stanisław SzuszkiewiczFoto: Agnieszka Kamińska/Polskie Radio

- Porozumienie białowieskie, rozczłonkowujące imperium zła, to ogromny wkład w pokój na świecie, który nie został wciąż właściwie doceniony - powiedział portalowi PolskieRadio24.pl Andrej Sannikau, dysydent, b. wiceszef MSZ Białorusi, b. kandydat na prezydenta Białorusi, przyjaciel i współpracownik Stanisława Szuszkiewicza.

Dodał, że grupa Białorusinów starała się swego czasu o przyznanie Szuszkiewiczowi Pokojowej Nagrody Nobla. Jak mówił, symboliczne jest to, że serce Stanisława Szuszkiewicza nie wytrzymało w czasie, gdy rozczłonkowane przez niego "imperium zła" znów zaatakowało.

Andrej Sannikau powiedział, że brak dziś takich polityków jak Szuszkiewicz: niedbających o stanowiska, kapitał finansowy - lecz o dobro społeczeństwa i kapitał moralny.

Stanisław Szuszkiewicz, ze względu na swoje liczne osiągnięcia, ma zapewnione ważne miejsce w historii wolnej Białorusi - podkreślił. - Wszyscy będziemy pamiętać, że zostawił Białorusinom wspomnienie kilku lat wolnego państwa, na drodze do demokracji, gdy to on kierował Białorusią - dodał.

Ukochana Polska - oczywiście po ojczystej Białorusi

B. wiceszef MSZ Białorusi powiedział, że Stanisław Szuszkiewicz uwielbiał Polskę i był przez Polskę, Polaków uwielbiany. - Był to jego ukochany kraj - oczywiście po ojczystej Białorusi. A podróżował po całym świecie - powiedział. Dodał, że doskonale wykładał po polsku, w czasie swojej aktywności politycznej znał wielu polityków w Polsce.

Stanisław Szuszkiewicz jako głowa państwa budowałby bardzo dobre relacje z Polską, realizowałby wiele wspólnych projektów - powiedział Andrej Sannikau.

***

W sobotę w Mińsku pożegnano Stanisława Szuszkiewicza w archikatedrze Najświętszego Imienia Najświętszej Maryi Panny. Na uroczystości pogrzebowej obecny był m.in. ambasador Polski Artur Michalski.

W niedzielę w Warszawie odprawiona została msza pamięci Stanisława Szuszkiewicza w kościele pw. św. Aleksandra na placu Trzech Krzyży (w kościele dolnym).

Więcej w rozmowie.

Czytaj także:

***

PolskieRadio24.pl: Jak wspomina pan Stanisława Szuszkiewicza? Jego odejście było dla nas wszystkich nieoczekiwaną i bolesną stratą.

Andrej Sannikau, wiceminister spraw zagranicznych Białorusi, b. kandydat opozycji na prezydenta, dysydent, przewodniczący kampanii społecznej Europejska Białoruś: Po zakażeniu koronawirusem był osłabiony, niemniej jednak jego śmierć była dla nas smutnym zaskoczeniem.

Gdy dowiedziałem się o jego odejściu, pomyślałem, że podpisanie porozumień białowieskich ocaliło wiele osób od przemocy, rozlewu krwi. Wówczas, podczas rozmów na Białorusi, totalitarny Związek Radziecki został rozwiązany.

A tymczasem Szuszkiewicz odchodzi, gdy przemoc się odrodziła, Putin napadł na Ukrainę. To ironia historii.

Szuszkiewicz był gospodarzem szczytu, który pomógł rozczłonkowoać imperium zła. Jego serce zatrzymało się, gdy owo imperium zła zaczęło się odradzać.

Był on naprawdę bardzo ważną postacią, nie tylko dla nas, Białorusinów, ale także dla świata.

To ważna uwaga. Porozumienia białowieskie o rozpadzie ZSRR stworzyły zupełnie nową rzeczywistość dla regionu, dla naszej cywilizacji.

Swego czasu brałem udział w przedsięwzięciu, którego celem miało być przyznanie Stanisławowi Szuszkiewiczowi Pokojowej Nagrody Nobla.

Wciąż myślę o tym, że zasłużył na nią w bardzo dużym stopniu. Jego wkład w pokój na świecie nie został w sposób odpowiedni doceniony.

On naprawdę zasługiwał na tą nagrodę. Jego decyzja zapobiegła wielu negatywnym wydarzeniom. Wystarczy spojrzeć, co działo się w byłej Jugosławii, na konflikty między Armenią i Azerbejdżanem, w innych miejscach, które wcześniej dotknęła sowiecka przemoc.

Szuszkiewicz miał ogromny wkład w zapobieżenie konfliktom w naszym regionie i w pokojowe rozwiązywanie konfliktów. Dlatego moim zdaniem powinien był otrzymać Pokojową Nagrodę Nobla.

Jakim był politykiem, człowiekiem?

Był bardzo mądrym człowiekiem. Co więcej, był głową białoruskiego państwa, ale nie był to typ osoby, której celem jest pogoń za stanowiskami, która by tego chciała i do tego dążyła. Powierzono mu określoną funkcję i ją przyjął.

Nie był typem polityka, jakich dziś znamy. Nie był osobą, która zrobi wszystko, by dostać się na szczyt. To może brzmieć trochę banalnie, ale tak naprawdę - to on został wybrany przez swój czas, przez historię - a nie on dążył do kariery. To wielka postać, wielkiej skali.

Pan znał go dobrze osobiście.

Nie tylko go znałem, ale także pracowałem z nim, byliśmy przyjaciółmi.

Stanisław Szuszkiewicz właściwie oceniał sytuację na Białorusi, w Rosji. Nie miał żadnych złudzeń.

Na początku Szuszkiewicz mówił, że jest przyjacielem Borysa Jelcyna. Ten jednak w żaden sposób go nie wsparł, gdy ów tego potrzebował.

Szuszkiewicz jest bardzo wykształconą osobą. Był zaniepokojony tym, że Łukaszenka doszedł do władzy. Sam przez całe życie zachowywał się pryncypialnie.

Mógł wybrać inaczej: zdecydować się na kompromis z reżimem i żyć w sposób o wiele bardziej wygodny. Jednak tego nie uczynił.  Nie myślał nawet o zmianie swojej postawy wobec Aleksandra Łukaszenki

I to trwało dziesiątki lat…

Szuszkiewicz nie poszedł na kompromis z reżimem, a jednocześnie był zaangażowany w to, co działo się kraju.

Brał udział m.in. w mojej kampanii prezydenckiej w 2010 roku. Był wówczas w moim zespole. Brał też udział w innych politycznych inicjatywach.

Do końca życia walczył tak, jak mógł i umiał. 

Na Białorusi sytuacja jest bardzo trudna. Można trafić do więzienia nawet za krytyczny komentarz w mediach społecznościowych. Szuszkiewicz nigdy nie bał się przedstawić krytycznej oceny władz.

Wszyscy będziemy pamiętać, że zostawił Białorusinom wspomnienie kilku lat wolnego państwa, na drodze do demokracji, gdy to on kierował Białorusią.

Sam żył skromnie, nie nosił drogich zegarków, nie miał drogiego samochodu. Nie kapitalizował swojej pozycji w postaci dóbr materialnych, pieniędzy.

Ma pan rację. Stanisław Szuszkiewicz budował swój kapitał w sensie moralnym. Taki kapitał jest bezcenny:  przykład prawości, uczciwej postawy, nieprzekupności można zostawić pokoleniom Białorusinów, pokazać, jak można się zachować, jakiego wyboru dokonać. To zostaje w historii.

Oczywiście. Niemniej jednak w dzisiejszych czasach trzeba się zastanowić, czy ludzie mogą zrozumieć znaczenie określenia: "kapitał moralny".

Tym bardziej warto na to wskazać. Są kwestie cenniejsze niż wszelkie pieniądze.

A Szuszkiewicz miał bardzo, bardzo niską emeryturę - swego czasu nawet 1 zł, niewaloryzowaną - i była to zemsta Łukaszenki.  

Łukaszenka chciał go obrazić.. Szuszkiewicz jednak wiedział co robi, wiedział, że ludzie szanują go za jego zasady moralne.

Był całkiem szczęśliwy, mogąc mówić światu o Białorusi, mówić  w imieniu Białorusinów.

Zarówno jego wkład w niepodległość tego państwa, jak i w rewolucję, rozpoczętą w 2020 roku, były ogromne.

Był jednym z tych, którzy powtarzali wciąż, że Białorusini nigdy nie zaakceptują tej dyktatury. I ludzie udowodnili, że miał rację.

Potrzebne są takie osoby, które starają się społeczeństwu jasno pokazać pewne kwestie, jakby "oświetlić drogę".  Gromadzą i przekazują wiedzę, wskazują argumenty - mając dobre intencje. Jeśli droga nie jest dobrze oświetlona - nie wiadomo, dokąd iść.

To prawda, był jedną z tych osób, które rzucały światło na to, co się dzieje.

Wskazał pan na bardzo ważne funkcje pana Stanisława Szuszkiewicza, na te cechy, których się czasem nie docenia we współczesnym świecie, mimo że są ważne, które jednak doceni historia. Pewnie zdawał sprawę, że moralny autorytet pomaga też białoruskiej sprawie. Dlatego nie godził się, by go sprzedać.

Znałem go bardzo dobrze. Nie był zainteresowany bogactwami. Łukaszenka i Putin gromadzą bogactwa, mają rezydencje, pałace, olbrzymi personel, wydają ogromne pieniądze na swoje luksusy.

Szuszkiewicza to w ogóle nie nęciło, nie było to dla niego atrakcyjne. W jego życiu to było zupełnie bez znaczenia.

Jaka jeszcze cecha przychodzi Panu na myśl, jeśli chodzi o Stanisława Szuszkiewcza?

Stanisław Szuszkiewicz kochał Polskę. To był jego ukochany kraj. Polska również była w nim zakochana.

Pamiętam, że przedstawiał mnie wielu Polakom, polskim politykom: Lechowi Wałęsie, Jerzemu Buzkowi. Pamiętam, że mówił z dużym uznaniem i o Jarosławie Kaczyńskim, jako o osobie, która bardzo dobrze znała prawo. Wówczas bracia Kaczyńscy nie byli jeszcze politykami na szczytach władz, Lech Kaczyński dopiero ubiegał się o urząd prezydenta Warszawy. Pamiętam, że chcieliśmy złożyć im wizytę, porozmawiać.

Stanisław Szuszkiewicz był w owym czasie zaprzyjaźniony niemal z każdym prezydentem większego polskiego miasta, Krakowa, Wrocławia, Gdańska. Wówczas wykładał w Polsce w wielu miejscach, po polsku, był zapraszany na prelekcje. Jakiś czas później trzymał doktorat honoris causa Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Podróżował po całym świecie. Jednak Polska była dla niego szczególnym miejscem. Polska była jego ukochanym krajem.

Jeszcze nuta personalna. W Polsce nie lubił chodzić do restauracji nowego typu, wymyślnych. Lubił proste polskie dania: jak karkówka, żurek. Te polskie dania, proste, ale bardzo dobrej jakości - sprawiały mu najwyższą przyjemność. Często mu wówczas towarzyszyłem, bo był wspaniałym kompanem podczas biesiad.

Gdy już go nie ma, żal i dlatego, że można było zapewne współpracować bardziej intensywnie w odpowiednim czasie.

Jako głowa państwa Stanisław Szuszkiewicz byłby z pewnością najlepszym przyjacielem Polski i zrobiłby wiele na rzecz współpracy Polski i Białorusi. Był autentycznie zainteresowany współpracą z Polską i bardzo kochał Polskę.

Czuł się w Polsce, jak w domu.

Oczywiście, podkreślmy, Szuszkiewicz z pewnością przejdzie do białoruskiej historii, znajdzie się na kartach historii Białorusi.

Wiedział, że jego rola jest ważna dla historii Białorusi. I może to warunkowało pewne jego wybory?

To nie było tak, że czuł się ważny i dlatego zachowywał się tak, a nie inaczej. Był po prostu tego rodzaju osobą. Był bardzo otwarty, rozmawiał z ludźmi. Cieszył się, gdy go rozpoznawano, ale nie uważał że jest ważną osobą.

Mogę zgodzić się jednak, że znał swoją wartość. Nie chełpił się jednak niczym. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, że to, co robi, jest wartościowe, ważne dla kraju. 

***

Z Andrejem Sannikauem rozmawiała Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio24.pl

***

Zachęcamy do przeczytania niektórych wywiadów, których Stanisław Szuszkiewicz udzielił portalowi PolskieRadio24.pl i serwisowi Raport Białoruś w ostatnich latach:


***


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak