Mieczysław Pawlikowski. Jak Zagłoba walczył na niebie Anglii
Popularność przyniosła mu rola Zagłoby w filmowej wersji "Pana Wołodyjowskiego". Mało kto wie, że był też lotnikiem słynnych polskich Dywizjonów 300 i 301 w służbie brytyjskich Królewskich Linii Lotniczych w czasie II wojny światowej.
2024-12-23, 05:44
46 lat temu, 23 grudnia 1978 roku, zmarł Mieczysław Pawlikowski, aktor, odtwórca roli Jana Onufrego Zagłoby w ekranizacji "Pana Wołodyjowskiego", w czasie II wojny światowej pilot polskich dywizjonów bombowych.
Był lotnikiem, potem aktorem
Podczas II wojny światowej był lotnikiem RAF-u w polskich Dywizjonach 300 i 301. Wykonał 29 lotów bojowych. Po zestrzeleniu i awaryjnym lądowaniu samolotu we Francji załoga przedostała się do Gibraltaru. W latach 1943-1944 występował w zorganizowanej przez por. Leopolda Skwierczyńskiego Lotniczej Czołówce Teatralnej. Dwukrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych.
Powiązany Artykuł
Bitwa o Anglię - zobacz serwis specjalny
1 maja 1945 na własną prośbę został zwolniony z Polskich Sił Powietrznych. Po wojnie w Anglii był m.in. lektorem i spikerem polskich audycji radia BBC.
W sierpniu 1945 roku wrócił do Polski. Występował w teatrach w Kielcach, ale przede wszystkim w teatrach warszawskich: Klasycznym, Powszechnym, Narodowym, Ateneum, Współczesnym, Syrena, Polskim i Nowym. Popularność przyniosła mu rola Zagłoby w "Panu Wołodyjowskim", prowadzenie radiowego "Podwieczorku przy mikrofonie" oraz mistrzowskie role w opowiadaniach Czechowa, wystawianych m.in. w Teatrze Narodowym.
REKLAMA
Posłuchaj, co wielki aktor powiedział Annie Retmaniak o wcieleniu się w postać Hermanna Göringa w sztuce "Epilog norymberski".
Posłuchaj
Aktorstwa nie zamieniłbym na inny zawód
- Między tymi zawodami jest podobieństwo. W momencie pracy nad sztuką w teatrze, pracy bardzo kolektywnej, muszą dominować te rzeczy, jakie dominują w pracy, w jakiej jest załoga samolotu. Wytwarzają się całkiem rodzinne stosunki, zarówno zgodność jak i negocjowanie. Musi dominować duch zespołowości - mówił Mieczysław Pawlikowski w Polskim Radiu.
- Jestem strasznie gotujący się w sobie. Staram się tego nie okazywać, ale to nie zawsze wychodzi i na próbach, jak coś mi nie wychodzi tak, jak sobie założyłem, to szukam winy u partnerów, u suflerki. Mam tremę przed każdym spektaklem. Mój spokój, poczucie humoru, lekkość, które mam, jest zbudowana na dużym fundamencie strachu – zwierzał się Annie Retmaniak.
REKLAMA
im
REKLAMA