Bob Dylan z Noblem. "Jedna z najlepszych decyzji Akademii Szwedzkiej"

2016-10-13, 15:43

Bob Dylan z Noblem. "Jedna z najlepszych decyzji Akademii Szwedzkiej"
Bob Dylan. Foto: PAP/EPA/JIM LO SCALZO

Amerykański piosenkarz, kompozytor, autor tekstów, pisarz i poeta został wyróżniony literacką nagroda Nobla za "tworzenie nowych form poetyckiej ekspresji w ramach wielkiej tradycji amerykańskiej pieśni".

Posłuchaj

Dziennikarz muzyczny Polskiego Radia Paweł Sztompke cieszy się z docenienia piosenki jako przekazu literackiego w połączeniu z muzyką (IAR)
+
Dodaj do playlisty

Najpierw westchnienie wyrażające zaskoczenie, potem gromkie brawa - tak werdykt Akademii Szwedzkiej przyjęła publiczność.

- To nie tak, że Bob Dylan został nagle przez nas dostrzeżony. Przyznawanie nagrody Nobla jest procesem. On był na naszej liście od dawna i czekał na swoją kolej - powiedział Per Waestberg z Akademii Szwedzkiej.

Radość z przyznania nagrody Dylanowi wiąże się przede wszystkim z popularnością jego piosenek. Wielu przysłuchujących się tegorocznemu werdyktowi krytyków miało wątpliwości, czy przyznanie Nobla autorowi tekstów to dobry pomysł.

- Bob Dylan jest bardzo dobrym autorem piosenek, które towarzyszą mi całe życie. Zastanawiam się jednak, czy jest to poezja. Gdy czytam jego teksty bez muzyki, one bardzo dużo tracą - stwierdził szwedzki krytyk Svante Weyler.

x-news.pl, RUPTLY

"Jedna z najlepszych decyzji Akademii"

- Twórczość Boba Dylana to prawdziwa, intrygująca poezja. To jedna z najlepszych decyzji Akademii Szwedzkiej - powiedział filolog, publicysta, wydawca i krytyk literacki, redaktor naczelny wydawnictwa "Znak" Jerzy Illg.

- Dylan to nie tylko muzyk, ale wielki poeta. Poeta niesłychanie ważny dla całej naszej generacji. Poeta, który wykrzyczał nasz protest, bunt, naszą rozpacz i miłość. Był heroldem tego pokolenia, choć odżegnywał się skrzętnie od tej roli. Nie chciał być na sztandarach, nie chciał być prorokiem - wskazał.

- Przed laty byłem w Sztokholmie i w księgarni zobaczyłem wielką antologię literatury powszechnej, zatytułowaną "Od Gilgamesza do Boba Dylana - kamienie milowe światowej literatury". Nie ma z tym przesady. Chcieliśmy zaprosić go w przyszłym roku na festiwal Miłosza, właśnie jako poetę. Teraz to będzie zapewne dużo trudniejsze do zorganizowania - ocenił.

Jak podkreślił, trzeba pamiętać nie tylko o muzycznej warstwie piosenek amerykańskiego barda, ale również o warstwie poetyckiej jego dzieł.

- Dylan jest niesłychanie wykształconym poetą. W jego twórczości da się odnaleźć wpływy francuskich poetów: Rimbauda, Apollinaire'a, ale także Amerykanów. To nie jest tylko muzyk rockowy. To niezwykły twórca, potrafiący połączyć najróżniejsze wpływy - stwierdził.

- Jego powieść, czy też surrealistyczna proza poetycka, "Tarantula", to dla tłumaczy niebywałe wyzwanie. Obok odniesień do kultury wysokiej jest tam mnóstwo odniesień do kultury popularnej, masowej, do folku, tradycji Południa. Bardzo wiele z jego literackich aluzji, odniesień dla innych czytelników czy słuchaczy jest trudne do wychwycenia. Ale to prawdziwa, intrygująca poezja - zaznaczył.

"Decyzja wbrew utartym szlakom"

- Literacki Nobel dla Boba Dylana to jedna z tych nagród, która idzie trochę wbrew utartym szlakom tzw. poważnej literatury i poważnej poezji. Twórczość Dylana też jest poważna, tylko że śpiewana - powiedział wydawca, prezes Wydawnictwa "Iskry" Wiesław Uchański.

W opinii Uchańskiego, Dylan - muzyk i piosenkarz - jest przede wszystkim twórcą literackim. - W przypadku tej nagrody trzeba sobie zadać pytanie, co jest dla Dylana ważniejsze: muzyka czy tekst. Wydaje mi się, że był to jednak tekst - wskazał.

- Był taki moment, kiedy jego teksty - mówię o latach 60. i 70. - kiedy one po prostu zmieniały pewien sposób widzenia świata. Na pewno moje pokolenie jest z tym mocno związane, bo wraz z Dylanem dorastało - oznajmił.

Zdaniem Uchańskiego Nobel dla Dylana nie jest zaskakującą decyzją. - Przed każdym werdyktem wymienia się ileś nazwisk pisarzy stuprocentowo pewnych. Dylan bywał wśród nich, więc jeśli już Nobel dla Dylana jest zaskakujący, to tylko pozytywnie - podkreślił.

- Oczywiście będzie to budziło pewnie jakieś kwasy, ale uważam, że ta nagroda jest bezwzględnie słuszna - dodał.

"Jestem pozytywnie zaskoczony"

- Uhonorowanie Boba Dylana nagrodą Nobla w dziedzinie literatury to poszerzenie spektrum tego, co uważa się za literaturę czy poezję i dostrzeżenie, że w muzyce popularnej jest dużo rzeczy wartościowych - powiedział dyrektor muzyczny Programu III Polskiego Radia, dziennikarz muzyczny Piotr Merz.

- O literackiej nagrodzie Nobla dla Boba Dylana mówiło się od kilku lat. To był niestandardowy kandydat do tego wyróżnienia - przypomniał. - Jestem pozytywnie zaskoczony tym werdyktem, choć niedalej jak parę dni temu dyskutowałem z kolegami, czy to się wydarzy. Wydawało nam się, że jeśli nie teraz, to już nigdy. Bardzo się cieszę, że się udało - skomentował.

Dziennikarz zdecydowanie zaprzeczył, że literacka nagroda Nobla dla Dylana jest jednocześnie nagrodą muzyczną. - To jest nagroda literacka sensu stricte. To dostrzeżenie, że istnieje osobny gatunek literacki, który nazywa się tekst piosenki - oświadczył.

"To zaskakujące i żenujące"

- Myślę, że najlepszym komentarzem do tego jest ballada Jacka Kaczmarskiego, trochę prześmiewcza wobec Boba Dylana ["Epitafium dla Boba Dylana"], w której on parodiuje i prowadzi dialog z Dylanem. Myślę, że to starczy za cały komentarz - powiedział Paweł Huelle, pisarz, autor takich powieści jak "Weiser Dawidek", "Castorp" czy "Śpiewaj ogrody".

Pisarz podkreślił, że nigdy nie należał do wielbicieli twórczości Dylana. - Urodziłem się trochę później i już nie byłem tym dzieckiem lat 60. Oczywiście wiedziałem kto to jest i znałem parę jego ballad, ale nie byłem tak zwanym niewolniczym wyznawcą, nie należałem do tej sekty - zaznaczył Huelle.

- Tak samo nie byłem wyznawcą Beatlesów, chociaż dzisiaj kocham ich piosenki. Myślę, że bardziej Beatlesi zasłużyliby na nagrodę Nobla jako autorzy tekstów niż Dylan, który jako pisarz niczym aż tak ważnym się nie odznaczył, raczej jako balladzista - wytłumaczył.

- To jest zaskakujące i żenujące właściwe, bo oczywiście można kochać jego ballady, i to jest jasne, ale jeżeli oceniamy aż tak wysoko proste teksty ballad, no to już jesteśmy gdzie indziej. Koniec i kropka - dodał Huelle.

IAR, PAP, kk

Polecane

Wróć do strony głównej