Warszawski sztyletnik powstania styczniowego. Rosjanie z ulgą przyjęli jego śmierć
17 lutego 1865 roku władze carskie powiesiły na stokach cytadeli Emanuela Szafarczyka, dowódcę warszawskiej formacji sztyletników. Obok niego zawisł Aleksander Waszkowski, ostatni powstańczy naczelnik Warszawy.
2026-02-17, 07:55
Tym samym zakończyło się powstanie styczniowe w Warszawie. Zryw już wówczas dogorywał. Na prowincji walczyły jeszcze pojedyncze partie powstańcze, takie jak oddział ks. Stanisława Brzóski, ale była to już raczej walka o przetrwanie i samoobrona niż próba wywalczenia niepodległości. Wszelkie nadzieje rozwiała śmierć ostatniego dyktatora powstania, Romualda Traugutta, który zawisł na stokach Cytadeli 6 sierpnia 1864 roku.
Rosjanie musieli z wielką ulgą przyjąć śmierć Szafarczyka. Na ich oczach umierał człowiek, który zorganizował jeden z najbardziej groźnych oddziałów powstania styczniowego.
Sztyletnicy
- Gdy u sterów powstańczego rządu stanęli radykalni Czerwoni, została powołana formacja sztyletników. W formacji służyli ochotnicy – wyjaśniał prof. Andrzej Nowak w audycji Doroty Truszczak z cyklu "Historia żywa".
Posłuchaj
Sztyletnicy byli częścią Żandarmerii Narodowej, czyli formacji policyjnej rządu powstańczego. Ich roty funkcjonowały w całym kraju, jednak najistotniejsza była ta, która służyła w Warszawie. Specjalna jednostka składała się z ok. 200 osób. Ich zadaniem była likwidacja osób szczególnie szkodliwych sprawie powstańczej. Działali incognito, doskonale znali język rosyjski i byli bezwzględni. Ogółem sztyletnicy na całym obszarze powstania zabili około tysiąca carskich oficjeli i polskich kolaborantów. Nic dziwnego, że wkrótce sama nazwa oddziału budziła trwogę wśród zaborców.
Sam Szafarczyk był odpowiedzialny za dwa głośne zamachy: na księcia Konstantego i Aleksandra Wielopolskiego. Zagrożenie zamachami było tak duże, że w efekcie zamachów Rosjanie wprowadzili odpowiedzialność zbiorową. Karę za zbiegłego sztyletnika mieli ponosić odtąd świadkowie skrytobójstwa.
Czy byli terrorystami?
Działalność sztyletników została wykorzystana przez Rosjan do skompromitowania idei powstańczej w oczach opinii publicznej na świecie. Polacy byli przedstawiani jako żądni krwi terroryści. W tym kontekście warte podkreślenia jest, że sztyletnicy działali na podstawie wyroków wydanych przez podziemne sądy powstańcze.
Co więcej, władze powstańcze wydały "Okólnik do agentów dyplomatycznych w sprawie egzekucji, dokonywanych imieniem Rządu Narodowego na szpiegach i zdrajcach". Na jego podstawie wyrok skutkujący wykonaniem egzekucji uprzedzany był zawiadomieniem skierowanym do oskarżonego, w którym polecano mu zaprzestanie dotychczasowych praktyk. Na tym mechanizmie wzorowały się 80 lat później organy Polskiego Państwa Podziemnego w czasie II wojny światowej.
Źródło: Polskie Radio/Bartłomiej Makowski