Śmiertelne zagrożenie na S8. Kierowca zostawił auto na lewym pasie drogi
Skrajnym brakiem odpowiedzialności wykazał się kierowca Forda Mustanga, który zostawił swoje auto na lewym pasie ruchliwej drogi ekspresowej S8, bo w baku skończyło się paliwo. Zamiast wezwać pomoc, kierowca postanowił złapać "stopa" i w ten sposób wrócić do domu. Teraz będzie musiał ponieść konsekwencje swojego zachowania.
2020-12-11, 11:34
Do zdarzenia doszło w rejonie Oleśnicy (woj. dolnośląskie). Funkcjonariusze wrocławskiej drogówki otrzymali zgłoszenie, że na lewym pasie jezdni stoi opuszczony pojazd, który stwarza zagrożenie dla innych użytkowników drogi.
Powiązany Artykuł
Łódzkie: śmiertelny wypadek na przejściu dla pieszych. Nie żyje 18-latka
Policjanci w ciągu kilku minut byli na miejscu, gdzie faktycznie zastali osobowego Forda Mustanga, w którym nie były włączone ani światła awaryjne, ani nie było obowiązkowego w takich przypadkach trójkąta ostrzegawczego.
Policjanci zabezpieczyli samochód i wezwali na miejsce służby drogowe oraz rozpoczęli czynności mające na celu ustalenie właściciela pojazdu.
Grozi mu surowa kara
Po pewnym czasie zjawiło się dwóch mężczyzn, którzy poinformowali, że zostali skierowani w to miejsce przez swojego pracodawcę. Mundurowi uzyskali informacje, że mężczyźnie siedzącemu za kierownicą Forda skończyło się paliwo i zostawił pojazd na drodze ekspresowej, a sam wrócił do domu "na stopa". Funkcjonariusze ustalili także dane kierowcy, który odpowie teraz za popełniony przez siebie czyn.
REKLAMA
Policjanci z całego zdarzenia sporządzili dokumentację, która może być podstawą do sporządzenia wobec mężczyzny wniosku o ukaranie do sądu. W takim wypadku grzywna za tak nieodpowiedzialne zachowanie, może być o wiele wyższa, niż ta, którą przewiduje taryfikator.
Czytaj także:
- Pierwszeństwo dla pieszych, zakaz używania telefonów, aplikacja mObywatel. Sprawdź, co zmieni się w prawie drogowym
- Tragedia w pobliżu Częstochowy. W wypadku samochodowym zginęło dwuletnie dziecko
paw/
REKLAMA