Samochód pod lodem. Straż z saniami i w skafandrach zeszła do wody
Skrajnie nieodpowiedzialne. Dwóch mężczyzn manewrowało samochodem na tafli zamarzniętego jeziora. Lód załamał się i pojazd wpadł do jeziora. Widać było tylko dach. Na pomoc ruszyła od razu straż pożarna z saniami lodowymi, skafandrami do zimnej wody oraz ekipa wodno-nurkowa z Gdańska. Trzeba było przeszukać okolice samochodu i wyciągnąć pojazd na brzeg. O akcji opowiedział nam kierujący operacją strażaków kapitan Konrad Majewski ze straży pożarnej w Tczewie. Apeluje o ostrożność, bo jest bardzo ślisko, a prognozy zapowiadają opady śniegu w tym rejonie przez najbliższe dwa dni.
2026-01-10, 15:00
Manewry na tafli zamarzniętego jeziora
Strażak podkreślił, że manewry na tafli lodu to coś skrajnie niebezpiecznego - do tego stopnia, że po prostu trzeba zakładać załamanie się lodu. Samochód waży tonę, albo dwie. Pokrywa lodu jest nierównomierna. Z kolei każda chwila w lodowatej wodzie grozi utratą zdrowia i życia. Można doznać nieodwracalnych szkód w szybkim czasie.
Dlatego, gdy straż usłyszała o załamaniu się tafli, nie było chwili do stracenia. Miało to miejsce w Szczerbięcinie koło Tczewa (woj. pomorskie). - O godzinie 10:14 otrzymaliśmy zgłoszenie z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Gdańsku o tym, że samochód osobowy, który wykonał skrajnie niebezpieczne manewry na tafli zamarzniętego jeziora, zapadł się pod lód. Pojazd wpadł do wody - widoczny był jedynie dach - wskazał w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl kapitan Konrad Majewski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Tczewie.
Natychmiast, jak mówi, zadysponowano pięć zastępów Państwowej Straży Pożarnej oraz dwa zastępy najbliższych Ochotniczych Straży Pożarnych - OSP Dalwin i OSP Turze. - Wśród zastępów PSP była również specjalistyczna grupa ratownictwa wodno-nurkowego z Gdańska, chodziło o to, aby jak najszybciej na miejsce dotarli odpowiednio przeszkoleni i wyposażeni ratownicy - dodał nasz rozmówca.
Dwie osoby wydostały się spod lodu
Gdy pierwsi strażacy dotarli na miejsce, uzyskali informację, że samochodem podróżowały dwie osoby. - Według świadków tuż po wpadnięciu do wody opuściły pojazd, wyszły na lód i dotarły do brzegu. Samochód znajdował się w odległości ponad stu metrów od brzegu - mówi nam strażak.
W międzyczasie na miejsce przyjechała również policja oraz przybył zespół ratownictwa medycznego. - Działania wobec tych osób prowadzili policjanci. Było to dwóch mężczyzn - zostali oni zabrani radiowozem, prawdopodobnie też do szpitala, na obserwację - wskazał nam strażak.
Należało jednak sprawdzić, czy ktoś jeszcze nie znajduje się pod lodem. - Pomimo relacji świadków strażacy, po dojeździe na miejsce, od razu przebrali się w specjalne skafandry do pracy w wodzie o niskiej temperaturze i udali się do pojazdu z zabezpieczeniem na saniach lodowych. Ratownicy otworzyli drzwi i bagażnik oraz sprawdzili wnętrze samochodu, aby w stu procentach wykluczyć obecność innych osób - relacjonował Konrad Majewski. Obecnie akcja straży już jest zakończona, samochód został wyciągnięty na drogę.
Apel o rozsądek
Strażak wskazał, że zachowanie mężczyzn, którzy wjechali samochodem osobowym na taflę zamarzniętego jeziora, było skrajnie niebezpieczne.

- Apelujemy o rozsądek i ostrożność przy poruszaniu się po zamarzniętych akwenach, ponieważ lód jest bardzo zdradliwy. Samochód osobowy waży ponad tonę, a większe pojazdy typu SUV- nawet do dwóch ton. Nie da się ocenić, czy lód taki ciężar wytrzyma, dlatego należy zakładać, że może dojść do załamania. To zachowanie skrajnie nieodpowiedzialne i ryzykowanie własnym zdrowiem oraz życie - apelował strażak.
Kapitan Majewski apelował także o ostrożność na drogach. Wskazał, że jest naprawdę bardzo ślisko. Rano jedna z kobiet z tamtejszej okolicy wpadła do rowu wraz ze swoim pojazdem. Straż otrzymała też od Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzeżenie drugiego stopnia przed intensywnymi opadami śniegu przez najbliższe dwa dni. - Przypominamy o ostrożności na drogach, dostosowaniu prędkości do warunków oraz zachowaniu szczególnej uwagi, ponieważ intensywne opady powodują dużą śliskość - podkreślił strażak.
W Polsce kilkaset osób rocznie umiera z powodu hipotermii (wychłodzenia organizmu)- Widzisz osoby bezdomne na mrozie? Te numery i miejsca mogą uratować życie
- Śmiertelne żniwo mrozów. Kolejne osoby zmarły z wychłodzenia
Źródło: PolskieRadio24.pl/KP PSP Tczew/