Rozlana gnojowica przed domem ministra Krajewskiego. Areszt dla 35-latka

Sąd Rejonowy w Zambrowie aresztował w poniedziałek na dwa miesiące mężczyznę podejrzanego m.in. o groźby bezprawne i znieważenie konstytucyjnego organu RP. Prokuratura wnioskowała o trzy miesiące aresztu, zambrowski sąd rejonowy zdecydował zastosować ten środek zapobiegawczy na dwa miesiące. Chodzi o incydent, podczas którego rozlana została gnojowica koło domu ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego.

2026-01-12, 21:35

Rozlana gnojowica przed domem ministra Krajewskiego. Areszt dla 35-latka
Areszt na 2 miesiące za wylanie gnojówki przed domem ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. Foto: zambrow.policja.gov.pl

Gnojowica i groźby wobec Stefana Krajewskiego. Areszt dla 35-latka

Sąd, decydując o zastosowaniu aresztu, uzasadnił to tym, iż istnieje uzasadniona obawa, że podejrzany może spełnić swoje groźby, czyli popełnić przestępstwo przeciwko zdrowiu lub życiu.

- Podejrzany szczycił się swoimi występkami, publikując nagrania w mediach społecznościowych. Zachowanie podejrzanego przed i po popełnieniu przestępstwa uzasadnia obawy, że może popełnić kolejne przestępstwo - mówił rzecznik Sądu Okręgowego w Łomży, Jan Leszczewski. Dodał, że w śledztwie konieczne są do wykonania inne czynności związane z ustaleniem okoliczności zdarzenia i z osobą podejrzanego.

Postanowienie sądu nie jest prawomocne, przysługuje na nie zażalenie do sądu drugiej instancji.

Incydent pod domem ministra rolnictwa

Do incydentu koło domu ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego doszło w miniony piątek. Jak informował sam minister, ktoś rozlał gnojowicę w pobliżu jego posesji w woj. podlaskim, próbował uszkodzić ogrodzenie oraz kierował wobec niego groźby.

Sprawą zajęła się policja. W sobotę poinformowała o zatrzymaniu w tej sprawie 35-latka z województwa lubelskiego. Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Zambrowie. Podejrzanemu zostały postawione zarzuty stosowania gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej wobec ministra Krajewskiego, znieważenia konstytucyjnego organu RP oraz gróźb karalnych - w tym wypadku chodzi o premiera, trzech ministrów oraz o prezydenta Warszawy; groźby objęte zarzutami dotyczą również żony ministra rolnictwa. Podejrzanemu grozi do pięciu lat więzienia.

Szczegóły zdarzenia według prokuratury

W opisie czynu prokuratura przyjęła, że 9 stycznia podejrzany przyjechał busem pod posesję należącą do Stefana Krajewskiego i rozlał przed nią ok. 500 litrów substancji "koloru brązowo-zielonego", po czym odjechał, ale wrócił i wtedy – w rozmowie z żoną ministra – kierował groźby "nawiązując do działalności politycznej jej męża oraz groźby karalne popełnienia przestępstwa na jej szkodę lub osoby najbliższej". Potem swoje działania i zachowania opublikował w nagraniu na portalu społecznościowym. Tam - w ocenie prokuratury - pojawiły się groźby karalne z powodu przynależności politycznej wobec premiera, szefa MSWiA, ministra spraw zagranicznych, ministra rolnictwa i prezydenta Warszawy.

"Przesłuchany w charakterze podejrzanego nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, złożył wyjaśnienia, w których wskazał, że wylana substancja przed domem ministra była gnojowicą i czynił to w ramach swojej indywidualnej formy protestu" - poinformowała prokuratura w wydanym w poniedziałek komunikacie.

"W toku składanych wyjaśnień podejrzany wyrażał niezadowolenie z prowadzonej przez rząd polityki dotyczącej umowy z krajami Mercosur, a także z powodu braku zgody na wjazd do Warszawy strajkujących rolników" - dodała prokuratura. W dniu, w którym doszło do incydentu, w stolicy odbywał się protest rolników przeciwko umowie UE z krajami Mercosur.

Podejrzany związany ze środowiskiem Grzegorza Brauna. "Nie dam się zastraszyć"

Komentując incydent, Stefan Krajewski mówił w poniedziałek dziennikarzom, że takie zdarzenie przed jego prywatnym domem, gdzie nie prowadzi działalności politycznej, nie powinno mieć miejsca. - Brutalnie została zaatakowana moja rodzina. Były groźby karalne, była groźba zabójstwa złożona. To wszystko nie może mieć miejsca. Został zakłócony mir rodzinny, spokój. Zaatakowana żona, dzieci. Nie ma miejsca na to, żeby dochodziło do takich sytuacji gdziekolwiek. Dzisiaj i rodzina, i sąsiedzi są przestraszeni, przerażeni tą całą sytuacją - mówił w Zambrowie, gdzie ma biuro poselskie.

Krajewski dodał, że mężczyzna, który zamieścił filmik z tego zajścia w internecie, napisał, że ciąg dalszy nastąpi, więc - jak podkreślił - można się obawiać, że będą podejmowane jakieś działania, "czy przez niego, czy przez jego środowisko, grupę, z którą współpracuje". Jak powiedział minister, z kont na portalach społecznościowych tego mężczyzny wynika, że jest on związany ze środowiskiem Grzegorza Brauna.

- Na pewno nie dam się zastraszyć - powiedział Krajewski. Podkreślił, że nie chodzi o odwet, a o to, żeby takie sytuacje, które miały miejsce także w przeszłości, się nie powtórzyły. Jego zdaniem obecnie każdy polityk i samorządowiec, z którego działaniami ktoś się nie zgadza, może zostać zaatakowany.

Czytaj także:

Źródła: Polskie Radio/PAP/mg

Polecane

Wróć do strony głównej