Rosja oskarża Polskę o dywersję. Szef SKW: to dezinformacja
Przekazywane przez Rosję doniesienia, że polskie służby miałyby być zaangażowane w organizację zamachów czy aktów dywersji w Rosji i Białorusi, to typowy przykład działań dezinformacyjnych i narracja stworzona na potrzeby wewnętrzne - ocenił szef SKW gen. bryg. Jarosław Stróżyk.
2026-02-10, 06:44
Rosyjska dezinformacja często dotyczy rzekomej dywersji
Rosyjskie oskarżenia o dywersję to typowy przykład dezinformacji, wyjaśnił PAP szef SKW gen. Jarosław Stróżyk. Agencja pytała o dwa takie przypadki z ostatnich dni.
Rosyjskie media reżimowe, a następnie Agencja Reuters, poinformowały, że według Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) polski wywiad miał być zaangażowany w organizację rzekomego zamachu na wiceszefa rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, generała Władimira Aleksiejewa. FSB twierdzi, że polskie służby miały m.in. uczestniczyć w rekrutacji sprawcy tego ataku.
Podobne oskarżenia wobec Warszawy wysuwa również Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR). W komunikacie opublikowanym w poniedziałek i cytowanym przez polskie media, SWR przekonuje, że państwa zachodnie, w tym Polska, aktywnie dążą do osłabienia reżimu Alaksandra Łukaszenki na Białorusi oraz do wymuszenia zmian politycznych w tym kraju.
W rozmowie z PAP gen. bryg. Jarosław Stróżyk, szef Służby Kontrwywiadu Wojskowego, został zapytany o tego typu komunikaty wydawane przez rosyjskie służby i ich obecność w mediach. Szef SKW ocenił, że takie komunikaty to typowy przykład działań dezinformacyjnych prowadzonych przez rosyjskie władze. Jak mówił, są one publikowane przy każdej nadarzającej się okazji, by budować i umacniać fałszywą narrację, wedle której Rosja i Białoruś znajdują się pod nieustającą presją ze strony państw zachodnich i NATO.
Zastanawiające, że retoryka Rosji trafia do Agencji Reutera
Generał zaznaczył, że jakkolwiek te przejawy dezinformacji "można by wiązać z ostatnim zatrzymaniem w MON i traktować jako swoistą ripostę", to ta fałszywa narracja służb wschodnich tworzona jest przede wszystkim na potrzeby wewnętrzne i skierowana do rosyjskiej i białoruskiej opinii publicznej. - W stosowaniu tej narracji przez rosyjskie władze nie widzę nic dziwnego. Zastanawiające jest jednak, jeżeli ta retoryka przebija się przez oficjalne, znane i szanowane agencje prasowe, takie jak Reuters - jest to też co najmniej niepokojące - zauważył gen. Stróżyk.
- Wszystkie działania, które podejmują polskie służby, są realizowane w granicach prawa i zgodnie z wytycznymi politycznymi, otrzymywanymi od przełożonych - premiera, ministra obrony narodowej i ministra-koordynatora służb specjalnych, które są zatwierdzane przez kolegium ds. służb specjalnych (przy Radzie Ministrów - PAP) przy udziale prezydenta - podkreślił szef SKW.
Nie ma jednej metody radzenia sobie z tymi zagrożeniami
Pytany, jak należy podchodzić do pojawiającej się w polskiej czy europejskiej przestrzeni publicznej rosyjskiej propagandy, gen. bryg. Stróżyk stwierdził, że nie ma jednej, sprawdzonej metody radzenia sobie z tego typu zagrożeniami.
Generał przywołał raport przygotowany przez zespół ds. dezinformacji wchodzący w skład komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich w Polsce, na której czele stał od maja 2024 r. do lipca 2025 r.
Opublikowany w styczniu ub.r. raport - jedyny jawny raport z prac tej komisji - wskazywał, jak przypomniał gen. Stróżyk, na różne charakterystyczne narracje stosowane w rosyjskiej propagandzie - zarówno wewnętrznej, jak i skierowanej za granicę - takie jak demonizowanie NATO czy Unii Europejskiej i przedstawianie ich jako opresyjnych i agresywnych bytów, kolonizujących swoich partnerów.
W dostępnym na stronach rządowych raporcie wskazano m.in. że w Polsce w ostatnich latach brakowało systemowego przeciwdziałania szerzeniu się takich narracji; wśród rekomendacji znalazło się m.in. zacieśnienie współpracy między organami państwowymi a mediami w zwalczaniu propagandy i dezinformacji.
Szef SKW: skuteczniejsze od ignorowania jest rozbijanie propagandy
W rozmowie z PAP gen. Stróżyk przyznał, że jego zdaniem skuteczniejsze od ignorowania przejawów rosyjskiej propagandy jest próba jej "rozbijania". W zwalczanie dezinformacji powinny też - ocenił - w większym stopniu zaangażować się same służby specjalne, m.in. poprzez większą obecność w przestrzeni publicznej, publikowanie okresowych raportów pokazujących np. metodologię działania Rosjan.
- Myślę, że jest to potrzebne, i jesteśmy to winni społeczeństwu. Oczywiście z drugiej strony nie może być tak, że codzienna obecność w mediach i negowanie rosyjskich narracji będzie traktowane jako zadanie dla służb specjalnych - zaznaczył szef SKW.
Gen. Stróżyk podkreślił, że zagrożenie związane z obecnością rosyjskich narracji w polskiej przestrzeni publicznej istnieje od lat, a Rosja co roku wydaje na związane z tym działania około 2-4 mld dolarów. Generał dodał, że te pieniądze stanowią znaczącą kwotę, także ze względu na fakt, że prowadzenie działań polegających np. na masowym powielaniu rosyjskiej propagandy w sieciach społecznościowych jest stosunkowo tanie.
- Bili go, bo był Polakiem. Krzysztof Galos skatowany na śmierć w więzieniu w Rosji
- Podejrzany inżynier pomaga tworzyć rosyjskie "bestie". A ubiega się o Kartę Polaka
Źródło: PAP