Magistra, profesorka, doktorka. Resort nauki szykuje językową rewolucję
Feminatywy w oficjalnych dokumentach uczelni, możliwość wpisania "magistry" do dyplomu i nowe standardy równości w środowisku akademickim - resort nauki zapowiada zmiany, które mają wejść w życie od 2027 roku.
2026-02-11, 14:04
Feminatywy w nauce. "Mają mieć charakter dobrowolny"
Wiceministra nauki dr Karolina Zioło-Pużuk oceniła, że polskie środowisko akademickie jest przygotowane na wprowadzenie feminatywów. Jej zdaniem naturalnym krokiem po obecność kobiet w nauce jest dopuszczenie żeńskich form nazw stanowisk i tytułów, takich jak profesorka, doktorka, adiunktka czy dziekana.
Jak naznaczyła w Studiu PAP, resort nauki ma świadomość, że zmiany językowe mogą budzić opór, dlatego proponowane rozwiązania mają mieć charakter dobrowolny. Feminatywy nie byłyby obowiązkiem, lecz możliwością wyboru. - Używam ich na co dzień jako wiceministra i sekretarzyni stanu. Nie niszczą języka, a sprawiają, że kobiety są widoczne w przestrzeni publicznej - podkreśliła.
"Kobieta magister to przecież magistra"
Stosowanie feminatywów oraz języka niedyskryminującego ma być jednym z elementów szerszego pakietu równościowego przygotowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Zgodnie z zapowiedziami, nowe rozwiązania miałyby znaleźć się zarówno w dokumentach uczelni i instytutów, jak i w samej ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce. Resort zakłada, że przepisy weszłyby w życie 1 stycznia 2027 roku.
PAP zapytała również, czy kobiety kończące studia mogłyby wybrać formę żeńską tytułu na dyplomie. Zioło-Pużuk odpowiedziała, że chciałaby, aby taka możliwość istniała. - Kobieta magister to przecież magistra - zauważyła.
Równowaga płci w zarządach uczelni
W pakiecie równościowym znalazł się także postulat, by w gremiach decyzyjnych uczelni i instytutów - takich jak rady czy senaty - każda z płci była reprezentowana w co najmniej 30 proc. Wiceministra zaznaczyła jednak, że nie chodzi o sztywne parytety, lecz o dążenie do równowagi i przeciwdziałanie wykluczeniu, również w tych dyscyplinach, które są silnie sfeminizowane lub zdominowane przez mężczyzn.
Przypomniała przy tym, że im wyżej w hierarchii akademickiej, tym mniej kobiet. Choć studentki stanowią ponad połowę studiujących, a kobiety uzyskują niemal połowę doktoratów, to w gronie profesorów jest ich tylko około 30 proc. Jej zdaniem świadczy to o istnieniu "szklanego sufitu" lub tzw. "lepkiej podłogi", która blokuje dalszy awans.
Mężczyźni częściej rezygnują, kobiety są mniej ścisłe
Wśród zapowiadanych działań systemowych resort wskazuje, m.in. na promocję nauk ścisłych wśród dziewcząt oraz współpracę ze stowarzyszeniami zajmującymi się problemami edukacyjnymi mężczyzn, w tym zjawiskiem rezygnowania ze studiów.
W marcu ministerstwo planuje powołanie zespołu doradczego ds. równości, który połączy zadania dotychczasowych ciał zajmujących się polityką równościową i przeciwdziałaniem mobbingowi. Równość ma być bowiem rozumiana szeroko - jako bezpieczne i etyczne środowisko pracy i nauki.
Jednym z kluczowych elementów pakietu ma być także kodeks etyki wspólnoty akademickiej. Dokument, przyjmowany przez senaty uczelni i rady instytutów, ma regulować kwestie etyczne, antymobbingowe oraz sankcje za łamanie zasad. Wiceministra wyraziła nadzieję, że konkretne zmiany prawne zostaną przyjęte jeszcze do końca roku.
- Ministerstwo tnie biurokrację. Nauka ma być oceniana inaczej
- Prezydent zaprosił na spotkania do Pałacu. Zioło-Pużuk: należy skorzystać
- Nauczyciele zawiedzeni? Podwyżki w 2026 roku tylko o 150-180 zł brutto
Źródło: Polskie Radio/IAR/KZ