Siostra Kima grozi Korei Południowej "straszną odpowiedzią"

Napięcia między Koreą Północną a Południową ponownie wzrosły po incydentach z udziałem bezzałogowców. Kim Jo Dżong ostrzegła Seul, że kolejne naruszenie suwerenności jej kraju spotka się z mocną odpowiedzią.

2026-02-13, 08:14

Siostra Kima grozi Korei Południowej "straszną odpowiedzią"
Kim Jo Dżong. Foto: Associated Press/East News

Ostrzeżenie z Pjongjangu po incydentach z dronami

Kim Jo Dżong, siostra przywódcy Korei Północnej Kim Dzong Una, skomentowała stanowisko władz w Seulu w sprawie przelotów dronów nad terytorium Północy. W wydanym w piątek oświadczeniu, cytowanym przez państwową agencję KCNA, uznała wyrażone przez stronę południowokoreańską ubolewanie za "rozsądne zachowanie", jednocześnie grożąc zdecydowaną reakcją w razie powtórzenia podobnych działań.

Reakcja Pjongjangu była odpowiedzią na wystąpienie ministra ds. zjednoczenia Czung Dong-junga, który podczas katolickiej mszy publicznie wyraził żal z powodu wtargnięcia południowokoreańskich bezzałogowców nad terytorium Korei Północnej we wrześniu 2025 roku i w styczniu tego roku. Władze w Pjongjangu domagają się zaprzestania takich operacji. - Ostrzegam władze Republiki Korei, aby przywiązywały wagę do prewencji, aby tak głupi czyn nigdy więcej nie powtórzył się w ich kraju. Ponowna prowokacja wywoła bez wątpienia straszną odpowiedź - zagroziła Kim Jo Dżong.

Seul zapowiada działania zapobiegawcze

Północ podkreśla, że nie ma dla niej znaczenia, kto stał za operacjami dronowymi, czy byli to "indywidualni manipulatorzy, czy organizacje cywilne". Śledztwo przeprowadzone w Korei Południowej wykazało, że bezzałogowcami kierowali cywile, w tym student mający powiązania z wywiadem wojskowym.

Ministerstwo w Seulu zapewniło, że w duchu pokojowego współistnienia będzie skuteczniej przeciwdziałać podobnym incydentom. Nowy prezydent Lee Jae-myung, który opowiada się za wznowieniem dialogu między oboma państwami, uznaje sprawę dronów za poważne utrudnienie w procesie łagodzenia napięć. Jego administracja dystansuje się od twardszej polityki poprzednika, Jun Suk-yeola, oceniając prowokacje z użyciem bezzałogowców jako zagrożenie dla wysiłków na rzecz stabilizacji sytuacji na Półwyspie Koreańskim.

Czytaj także:

Źródło: PAP/tw

Polecane

Wróć do strony głównej