Prezes PiS podjął decyzję. Patryk Jaki przed komisją etyki
Spór między politykami Prawa i Sprawiedliwości trafia na forum partyjnej komisji etyki. Po wcześniejszym skierowaniu spraw trzech posłów, prezes Jarosław Kaczyński zdecydował o objęciu postępowaniem również Patryka Jakiego. To efekt publicznej wymiany zdań w mediach społecznościowych, która - według władz partii - naruszyła zakaz prowadzenia szkodliwych dla ugrupowania dyskusji.
2026-02-28, 14:05
Publiczna awantura w PiS. Kaczyński reaguje
W piątek rzecznik PiS Rafał Bochenek poinformował, że Jarosław Kaczyński skierował do partyjnej komisji etyki sprawy Mateusza Morawieckiego, Ireneusza Zyski i Mirosławy Stachowiak-Różeckiej. Powodem - jak przekazano - miało być naruszenie zakazu wszczynania dyskusji uznanych za szkodliwe dla partii. Politycy weszli w publiczny spór z Patrykiem Jakim.
Dzień później okazuje się, że katalog "szkodliwych dyskusji" jest szerszy. W sobotę rzecznik PiS przekazał, że po analizie zgromadzonych materiałów Jarosław Kaczyński zdecydował o skierowaniu do komisji etyki również sprawy Patryka Jakiego.
Morawiecki rozlicza Jakiego
Chodzi m.in. o czwartkową wymianę wpisów na platformie X między Mateuszem Morawieckim a Patrykiem Jakim, którą opisywaliśmy na portalu. Iskrą zapalną stało się nagranie opublikowane przez byłego polityka Suwerennej Polski ze spotkania ze studentami w Lublinie.
Podczas dyskusji padło pytanie o to, jaką gwarancję mogą mieć wyborcy, że w przypadku ponownego zwycięstwa PiS "nie będą brane kolejne pożyczki typu SAFE, a rząd nie będzie się dalej uzależniał od UE". Jeden ze studentów stwierdził przy tym, że Jaki oraz politycy wcześniej związani z Suwerenną Polską mają w tych sprawach "czyste sumienie", zastrzegł jednak, że nie oni stanowią większość klubu parlamentarnego PiS.
- Nie ukrywam, sam się bałem jak nasza partia się zachowa (w tych sprawach), ale teraz jestem podbudowany. Oczywiście jest kilku posłów u nas, którzy zachowują się inaczej - warto obserwować którzy, oni się nie uczą i nie potrafią wyciągać wniosków. Natomiast teraz mogę powiedzieć, że jestem z całej partii dumny, nie dają się szantażować. (...) To jest wreszcie taki PiS, jaki chciałem, żeby był - mówi Jaki w nagraniu.
Na wpis odpowiedział m.in. Mateusz Morawiecki. Były premier zarzucił swoim partyjnym kolegom, że od dłuższego czasu koncentrują się przede wszystkim na krytykowaniu - jak zaznaczył - nie Donalda Tuska, lecz dorobku rządu PiS z lat 2015-2023, w którym sami uczestniczyli. "To właśnie dlatego od wygranych wyborów prezydenckich tak bardzo spada nam poparcie" - napisał. Ocenił, że "łatwo się krytykuje z loży recenzentów-szyderców, nawet będąc w rządzie - ciężej wziąć za coś odpowiedzialność, nawet jeżeli czasem popełni się też błędy".
"Patryku, skoro obecnie jesteś ekspertem i znasz remedium na każdy problem, to powiedz: jak poszła sztandarowa reforma sądownictwa? No i jak przysłużyła się Polsce Twoja ustawa o IPN? W naszej polityce wobec UE wszystkie istotne decyzje były akceptowane przez kierownictwo polityczne PiS" - zaznaczył Morawiecki.
"Klasy Mateusza Morawieckiego jednak pan nie osiągnie"
W reakcji na słowa byłego premiera poseł Ireneusz Zyska napisał na X, że Jakiemu "nie brakuje odwagi, ale to nie wystarczy, żeby być mężem stanu". "Dobrze, że bierze pan przykład z Mateusza Morawieckiego i spotyka się ze studentami. Wskazana jest praca nad rozwojem osobistym. Klasy Mateusza Morawieckiego jednak pan nie osiągnie" - dodał.
Posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka podkreśliła na X, że "koledzy z Suwerennej Polski zostali przyjęci do PiS nie by nas zmieniać lecz, by z wspólnych doświadczeń wyciągnąć wnioski i współpracować". "Czy naprawdę warto, dla dobrego samopoczucia jednego z waszych kolegów dezawuować dorobek kilku lat dobrego rządu? Różniliśmy się z Suwerenną w różnych sprawach, ale jakoś przez kilka lat tworzyliśmy wspólny rząd - daliśmy radę" - dodała.
PiS kłóci się od miesięcy. Prezes grozi zawieszeniami
Od końca listopada ubiegłego roku między politykami PiS dochodzi do wielu obszernych wymian zdań w mediach i na platformach społecznościowych, w których brali udział członkowie każdej z frakcji PiS, krytykując siebie nawzajem.
W połowie lutego prezes PiS Jarosław Kaczyński przekazał, że od tego momentu "każdy, kto zabierze głos w szkodliwej dyskusji, niezależnie od zasług i pozycji, zostanie zawieszony w prawach członka PiS, co będzie miało oczywisty wpływ także na jego polityczną przyszłość". Dodał, że takie zachowania "skrajnie szkodzą Polsce i PiS".
Rzecznik PiS Rafał Bochenek doprecyzował dla PAP, że wówczas chodziło o wymianę zdań między b. wicemarszałkiem Sejmu Ryszardem Terleckim a posłem PiS Sebastianem Kaletą, która wywołała na social mediach szeroką dyskusję z zaangażowaniem wielu innych polityków PiS.
- Przyszłość klubu Centrum. "Tusk został zohydzony części społeczeństwa"
- Sejm "za" uchwałą ws. KRS. Żurek starł się z Boguckim
- Jest wniosek o uchylenie immunitetu Grzegorza Brauna
Źródło: PolskieRadio24.pl/PAP/nł