Zakupy do 1 w nocy i zablokowane alejki. PIP sprawdził święta w Biedronce
Przed świętami Bożego Narodzenia Biedronka wydłużyła godziny otwarcia sklepów, co nie spodobało się pracownikom. Skierowali oni skargi do Państwowej Inspekcji Pracy, która sprawdziła 80 placówek.

Andrzej Mandel
2026-03-05, 13:47
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Państwowa Inspekcja Pracy skontrolowała między grudniem a lutym 80 sklepów sieci Biedronka
- Nieprawidłowości stwierdzono w większości - tylko w 23 sklepach wszystko było w porządku. PIP miała wydać 383 decyzji, wniosków i poleceń
- Biedronka deklaruje pełną gotowość do współpracy z PIP
Biedronka łamała prawo pracy?
Grudniowa decyzja Biedronki o wydłużeniu godzin otwarcia sklepów i godzin pracy w trakcie miesiąca sprawiła, że pracownicy zdecydowali się na zgłoszenie nieprawidłowości do Państwowej Inspekcji Pracy. Związkowcy działający w Biedronce uznali, że doszło do przypadków łamania prawa pracy.
Kontrole pokazały, że coś było na rzeczy.
- Wykazały przypadki niezapewnienia pracownikom co najmniej 11 godzin odpoczynku dobowego, ponownego rozpoczynania pracy w tej samej dobie pracowniczej i podawanie pracownikom zmian w grafikach czasu pracy bez co najmniej tygodniowego wyprzedzenia, o którym mówi Kodeks pracy - wyliczała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Gabriela Kaim z NSZZ "Solidarność".
Ponadto doszło jeszcze do innych naruszeń przepisów. Inspektorzy PIP zauważyli w sklepach naruszenie przepisów BHP - palety w przejściach blokowały ich zdaniem ciągi komunikacyjne i ewakuacyjne. Dochodzić miało także do nieprawidłowego przechowywania towaru.
Kolejne święta, kolejne przypadki łamania prawa?
Gabriela Kaim zwróciła uwagę, że zbliżające się święta Wielkanocy to kolejna okazja do łamania przepisów.
- Kontrole się odbyły, mandaty wręczone, ustne rozporządzenia wydane, ale już widzimy, że w sklepach zalegają palety na podwórkach i na rampach. Mamy sygnały od pracowników, że znowu jest to samo. Będziemy podejmować dalsze działania w tej sprawie - powiedziała "GW" przewodnicząca NSZZ "Solidarność" w Biedronce.
Z dokumentów, do których dotarł dziennikarz "GW" wynika, że Biedronka planuje mocno wydłużyć godziny otwarcia w Wielkim Tygodniu. Od 30 marca do 3 kwietnia sklepy mają być czynne nawet do 1 w nocy. Wytyczne w tej sprawie kierownicy regionów mieli dostać 4 marca.
Szokujące proporcje
Zderzenie ustawowych kar z gigantycznymi przychodami.
Zanim skończysz czytać to zdanie, kasa na opłacenie kary od inspektora pracy już dawno wpłynęła na konta giganta.
Brak funkcji odstraszającej
Prosta matematyka obrazuje, dlaczego system kar w obecnym kształcie jest nieskuteczny wobec rynkowych liderów. Kwota, która może być bardzo dotkliwa lub wręcz zabójcza dla lokalnego, małego przedsiębiorcy, dla wielkiej korporacji handlowej jest absolutnie niezauważalnym błędem statystycznym w budżecie.
Przy okazji jednak widać, że doszło tu do pewnej korekty w działaniu Biedronki. O ile bowiem w grudniu o wydłużeniu godzin otwarcia pracownicy dowiedzieli się w ostatniej chwili (i być może z naruszeniem terminu w którym powinni się dowiedzieć o zmianie w grafiku), o tyle tym razem informacja dotarła do pracowników z właściwym wyprzedzeniem.
Przy czym fakt, że poinformowano pracowników odpowiednio wcześnie nie oznacza, że podoba im się to, że będą pracować do 1 w nocy (a faktycznie dłużej). Taki czas pracy to dla wielu osób duży problem, szczególnie tych, które nie mają jak dojechać w nocy do domu. Związkowcy chcą się w tej sprawie spotkać z Ministerstwem Pracy - spotkanie zaplanowano na 9 marca.
Biedronka deklaruje współpracę z PIP
Sieć Biedronka nie zaprzecza, że w funkcjonowaniu sieci zdarzają się problemy. Ale podkreśla, że nieprawidłowości są "relatywnie" małe. Przypadki naruszenia dobowego odpoczynku miały wynikać np. z konieczności wyłączenia alarmu w sklepie.
Biuro prasowe podkreślało też, że przy skali działalności Biedronki mogą się zdarzać nieprawidłowości choćby w wyniku błędów ludzkich.
Jednak zdaniem Biedronki kontrole nie wykazały nieprawidłowości przy przedłużaniu czasu pracy w grudniu. Jeronimo Martins Polska (czyli właściciel Biedronki) zapewnia przy tym, że "koryguje na bieżąco" nieprawidłowości. Deklaruje też pełną gotowość do współpracy z Państwową Inspekcją Pracy i nie ucieka przed tematem nieprawidłowości (co na korzyść odróżnia tu Biedronkę od innego dużego gracza na rynku).
Standardowy mandat, który może nałożyć PIP w trakcie kontroli wynosi od stycznia 5 tys. zł. W przypadku recydywy jest to 10 tys. zł. Maksymalna grzywna, którą na wniosek PIP może nałożyć sąd to 90 tys. zł.
W 2025 roku Biedronka osiągnęła przychody w wysokości 107 mld zł.
Kontrole dotyczyły ok. 2,1% sklepów sieci Biedronka.
Planujemy kontynuację tematu.
Czytaj także:
- Bunt pracowników Biedronki. Żądają 1000 zł podwyżki i zmian w kasach
- Pracownicy Dino marzną na kasach. "Zimno jak w trupiarni" i ogólnopolskie kontrole
- Bunt w Dino Polska. Zakupów nie będzie?
Źródło: GW/Andrzej Mandel