Stoch porażająco szczerze o ostatnich tygodniach. Mówił o "skraju wyczerpania"

Szykujący się do sportowej emerytury Kamil Stoch po raz ostatni w karierze startował w czwartek w słoweńskiej Planicy w kwalifikacjach do konkursu Pucharu Świata. Awans wywalczył z ostatniego, 40. miejsca i szczerze przyznał, jak czuje się w ostatnich tygodniach.

2026-03-26, 15:29

Stoch porażająco szczerze o ostatnich tygodniach. Mówił o "skraju wyczerpania"
Kamil Stoch. Foto: PAP/Grzegorz Momot
Czytaj także:

Stoch walczy do końca

Kamila Stocha od sportowej emerytury dzielą już tylko dni. Pożegnanie ze skokami narciarskimi nastąpi w Słowenii, na kultowej Letalnicy. Niestety, w czwartek warunki nie były dobre dla naszego mistrza, który nie był zadowolony ze swoich lotów. Przyznał też, jak czuje się w ostatnim czasie.

- Walczę do końca, choć głowa dawno już odmówiła posłuszeństwa. Mimo że jestem na skraju wyczerpania mentalnego, to jednak jestem tutaj. Wiem, że dużo ludzi przyjechało do Planicy, by być ze mną i wesprzeć mnie w końcówce sezonu. Staram się dla nich, dla trenerów, którym dziękuję za całą pracę, którą wykonali dla mnie, no i też dla siebie – mówił.

Mistrz przebrnął kwalifikacje

Kwalifikacje, a wcześniej seria próbna, były wielokrotnie przerywane z powodu silnego wiatru i opadów śniegu. Próbny skok Stocha nie napawał optymizmem - 44. miejsce po lądowaniu na 179,5 m. To oznaczało, że może być problem z awansem do piątkowego konkursu, do którego kwalifikowało się 40 najlepszych skoczków. Jeszcze słabiej wypadli pozostali Polacy, a Dawid Kubacki i Klemens Joniak nie awansowali do konkursu. Dłuższa przerwa w kwalifikacjach wypadła akurat przed skokiem Stocha. Gdy wreszcie zapaliło się zielone światło, osiągnął 190 m. Po lądowaniu pokręcił głową z dezaprobatą.

- Od kilku tygodni, jeśli nie miesięcy, każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem, każdy skok jest wymagający. Kwalifikacje przeciągały się, długo czekałem na swoją kolej, zapięty w całym sprzęcie. Ale takie konkursy już bywały. Trzeba do tego podejść normalnie – wspomniał.

Stoch przyznał, że Letalnica to jedna z jego ulubionych skoczni, miejsce szczególne. Na tym obiekcie wygrał trzy konkursy Pucharu Świata. Mimo rozczarowującego dla siebie skoku zdradził, że odnalazł trochę radości ze skoków.

- Do wczoraj byłem nastawiony może nie sceptycznie, ale bardziej na przetrwanie niż na czerpanie radości. Ale dziś, jak zapinałem narty, zwłaszcza przed skokiem kwalifikacyjnym, gdy odsłoniła się z mgły skocznia w jej pełnym majestacie, to znowu poczułem, że chcę to zrobić, chcę ruszyć głową w dół i odlecieć. Mam nadzieję, że tak będzie już do końca zawodów - zaznaczył.

Źródło: PolskieRadio24.pl/PAP/ps

Polecane

Wróć do strony głównej