Latający kosmodrom. Ukraina pracuje nad potężną bronią
Ukraina testuje nowy sposób wynoszenia rakiet - z pokładu samolotu lecącego ponad najgęstszymi warstwami atmosfery. W przyszłości takie "latające kosmodromy" mają stać się elementem obrony przed pociskami balistycznymi, w tym rosyjskim Oriesznikiem. Na razie przeprowadzono dwie próby, ale plany są znacznie szersze - obejmują m.in. budowę własnych sił kosmicznych i rozmieszczenie satelitów na orbicie.
2026-04-13, 22:00
Latający kosmodrom Ukrainy
Jednostki wywiadu wojskowego Ukrainy przeprowadziły testy wystrzelenia rakiet nośnych na wysokość ponad 100 oraz 204 kilometrów. Informację tę przekazał Fedir Wenisławski, członek komisji ds. bezpieczeństwa w Radzie Najwyższej, odpowiadając na pytania agencji RBC Ukraina.
Tego typu rozwiązania mają w przyszłości pomóc w zwalczaniu pocisków balistycznych, takich jak Oriesznik. Tego rodzaju broń porusza się na bardzo dużych wysokościach - poza gęstymi warstwami atmosfery - i uderza w cele z przestrzeni bliskiej kosmosowi, co znacząco utrudnia jej przechwycenie.
Dwie tajne próby
Jak podkreślił Wenisławski, prace nad projektem rozpoczęto jeszcze wcześniej w strukturach wywiadu wojskowego HUR, kierowanego przez Kyryło Budanow. Już w trakcie pełnoskalowej wojny Ukraina dwukrotnie przeprowadziła udane, choć niejawne testy.
Docelowo Kijów chciałby przechwytywać pociski balistyczne jeszcze przed momentem rozdzielenia głowic bojowych w przestrzeni kosmicznej. Na razie pozostaje to jednak w sferze planów.
Siły kosmiczne i nowe pole walki
W zeszłym roku Wenisławski złożył projekt ustawy zakładający utworzenie Sił Kosmicznych w ramach ukraińskich sił zbrojnych. Jak argumentuje, obecne systemy obrony powietrznej operują na wysokości do ok. 30-40 km, czyli w przestrzeni ograniczonej granicami państwa.
Tymczasem trajektoria lotu pocisków takich jak Oriesznik wykracza poza tę strefę - przekracza tzw. linia Kármána, znajdującą się na wysokości około 100 km. To oznacza, że działania obronne muszą objąć nową domenę - przestrzeń kosmiczną, która nie podlega klasycznym ograniczeniom terytorialnym.
Ukraina stawia na własne satelity
Polityk zwraca również uwagę na znaczenie niezależności technologicznej. Przypomniał sytuację, gdy Elon Musk czasowo ograniczył działanie systemu Starlink dla Ukrainy, co utrudniło koordynację działań na froncie.
– Zrozumieliśmy, że potrzebujemy własnego wywiadu kosmicznego – podkreśla Wenisławski. Chodzi o stworzenie konstelacji satelitów rozpoznawczych (radarowych i optycznych) oraz telekomunikacyjnych, które zapewnią pełny obraz sytuacji na polu walki w czasie rzeczywistym.
Według szacunków Ukraina potrzebuje co najmniej:
4-5 satelitów radarowych,
2-3 optoelektronicznych,
1-2 telekomunikacyjnych.
Koszt jednego satelity to od 20 do 50 mln dolarów. Jak informuje RBC Ukraina, budowa takiego systemu wraz z infrastrukturą może zająć od 3 do 5 lat.
- Rosja urządziła "safari na cywilów". Wstrząsające doniesienia z Ukrainy
- Putin niszczy internet. Decydująca faza bitwy: atak na tunel wolności, VPN
Źródła: RBC Ukraina/Militarnyj/inne/