Rolnicy w potrzasku: miliony ton ziemniaków zalegają w magazynach. Grozi im bankructwo
Producentom ziemniaków grożą poważne problemy. W magazynach rolników zalega od 700 tys. do 1 mln ton niesprzedanych ziemniaków. Powoduje to trudną sytuację na rynku oraz wykorzystywanie sytuacji przez sieci handlowe.
2026-04-17, 09:21
Najważniejsze informacje w skrócie:
- U rolników zalega od 700 tys. do 1 mln ton niesprzedanych ziemniaków
- Zdaniem prezesa Polskiej Federacji Ziemniaka Tomasza Bieńkowskiego konieczne jest ich zagospodarowanie, by uchronić producentów przed bankructwem. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podało, że rozmawia w tej sprawie z rolnikami
- Sytuację wykorzystywać mają sieci handlowe renegocjując i zrywając kontrakty. Dodatkowe problemy stwarza import z innych krajów
Klęska urodzaju ziemniaków
Rolnicy mają od 700 tys. do 1 mln ton niesprzedanych ziemniaków, konieczne jest ich zagospodarowanie, inaczej producentom grozi bankructwo - stwierdził prezes Polskiej Federacji Ziemniaka (PFZ) Tomasz Bieńkowski. MRiRW poinformowało media, że rozmawia w tej sprawie z przedstawicielami branży.
Prezes Bieńkowski ocenił, że sytuacja na rynku ziemniaka jest drastycznie trudna. Czynnikami ją powodującymi są zdaniem prezesa PFZ:
- ogromne zapasy magazynowe ziemniaka i jego przetworów, w tym skrobi ziemniaczanej ze zbioru 2025 roku;
- brak perspektyw zbytu zapasów;
- zatory płatnicze powodowane brakiem możliwości sprzedaży zapasów;
- niekontrolowany napływ ziemniaka z innych krajów UE powodujący efekt nadpodaży.
Tomasz Bieńkowski zauważył też, że nabywcy, na przykład sieci handlowe, wykorzystują przewagi kontraktowe, renegocjują ceny kontraktów, a nawet je zrywają, by uzyskać niższe ceny.
Nadpodaż to nie tylko efekt dobrych zbiorów krajowych
Prezes PFZ stwierdził też, że nadpodaż w Polsce wynika nie tyle z większych zbiorów w kraju, ale z importu ziemniaków z krajów, takich jak Niemcy, Holandia i Belgia, gdzie także był urodzaj. Wskazał przy tym na upadłość dużej przetwórni ziemniaków działającej na terenie Beneluksu, co oznaczało, że około 2 mln ton nie można było zagospodarować.
Ziemniaki z Europy Zachodniej już od jesieni trafiały na polski rynek oraz do krajów bałkańskich, do Rumunii czy Ukrainy, gdzie Polska je tradycyjnie sprzedaje.
Ministerstwo rolnictwa nie uważa importu za problem
Ministerstwo rolnictwa jako główne źródło trudnej sytuacji wskazuje "wysoką nadpodaż ziemniaków w Polsce", ale odpowiedzialnością za to nie obarcza importu. MRiRW zauważyło, że w 2025 r. zbiory w Polsce wyniosły ok. 7 mln ton, czyli o ok. 18,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Natomiast import ziemniaków do Polski wyniósł w zeszłym roku ok. 179,7 tys. ton wobec 154,4 tys. ton rok wcześniej. Resort zastrzega przy tym, że za import nie odpowiada Polska jako kraj, a importerzy, dystrybutorzy, pośrednicy. "Polska nie może wstrzymać importu, bo jesteśmy krajem, który stawia na eksport" - podkreśliło MRiRW.
Resort poinformował media, że w sprawie rozwiązania problemu rozmawia z przedstawicielami branży.
📉 Efekt Motyla w Rolnictwie
Beneluks: Zagłębie Frytek
Belgia i Holandia to europejskie centrum produkcji przetworów ziemniaczanych. Ich skala produkcji dyktuje warunki na całym kontynencie.
Upadek przetwórni
Gdy na zachodzie zamyka się duża fabryka, na rynku nagle zostaje ogromna masa "bezpańskiego" surowca, który nie ma gdzie trafić.
Zalew rynków wschodnich
Surowiec szuka zbytu po cenach dumpingowych (często poniżej kosztów produkcji). Towar zalewa rynki Europy Wschodniej, w tym Polskę.
Kryzys u polskiego rolnika
Sieci handlowe, widząc okazję do zakupu taniego ziemniaka z importu, zrywają umowy z rodzimymi dostawcami. Polski plon gnije lub jest sprzedawany za bezcen.
Skala zjawiska
Jedna decyzja o zamknięciu zakładu w Antwerpii może uwolnić w systemie obrotu:
Taka ilość surowca jest w stanie zdestabilizować ceny w całym regionie na wiele miesięcy.
Ziemniaki wprowadzane na polski rynek pod przykrywką?
- Ministerstwo widzi tylko dane GUS, ale my informujemy, że ziemniaki są importowane i wprowadzane do obrotu w jakiś nietransparentny sposób, najpewniej przez "spółki-słupy" lub też przez rolników ryczałtowych, gdzie nie jest kontrolowana wielkość produkcji - stwierdził Bieńkowski.
Szef PFZ przyznał, że w 2024 r. plony ziemniaków były nieco wyższe, ale np. w 2019 r. zebrane zostało 11 mln ton ziemniaków i wszystko zostało sprzedane. Podkreślił jednak, że problem polega na tym, że to nie w Polsce powstała nadprodukcja, tylko że jest ona w całej Europie.
Problemem ma też być import tzw. ziemniaków wczesnych, te sprowadzane z Grecji to są ziemniaki dojrzałe, choć tegoroczne. "Wykorzystywana jest norma jakościowa i jej nieaktualność, jest ona z 2003 r., różne luki doprowadzają do tego, że manipuluje się kontraktami lub cenami" - wyjaśnił Bieńkowski.
W efekcie dużej podaży ziemniaków, ceny skupu - o ile rolnik znajdzie nabywcę - są tak niskie, że nie pokrywają nawet minimalnych kosztów produkcji. Prowadzi to do załamania płynności finansowej gospodarstw.
- W przypadku braku wsparcia i niewdrożenia rozwiązań systemowych ze strony rządowej, spodziewać się można niewypłacalności i upadłości wielu z podmiotów - ocenił Bieńkowski.
Według danych MRiRW, w drugim tygodniu marca br. ceny wynosiły średnio 1,04 zł/kg, co stanowi spadek o 71,5% w stosunku do marca 2025 roku.
Przerób na etanol i rekompensaty dla rolników wyjściem z sytuacji?
Prezes Polskiej Federacji Ziemniaka zaznaczył, że w MRiRW prowadzone są rozmowy ws. wsparcia dla producentów. Przedstawiciele branży zaproponowali podczas spotkań z urzędnikami różne rozwiązania. Wskazali na skup nadwyżek ziemniaków przez zakłady skrobiowe, przerób na skrobię termoplastyczną, przerób ziemniaków na bioetanol oraz rekompensaty dla rolników, którzy nie sprzedali ziemniaków, w postaci dopłaty do hektara uprawy.
Jak wyjaśnił Bieńkowski, zakłady skrobiowe są zainteresowaniem przerobem ziemniaków, ale obecnie same mają duże zapasy mąki skrobiowej, której nie mogą upłynnić. - Jeżeli np. Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych mogłaby choćby czasowo odkupić od nich towar, to przetwórcy mieliby środki i miejsce na przerób ziemniaków - zauważył.
Inną możliwością zagospodarowania mógłby być przerób ziemniaków na skrobię termoplastyczną (termoplastik). Jak wskazał, Grupa Azoty ma zbudowaną do tego linię pilotażową, będącą polską unikalną technologią. Z skrobi termoplastycznej wytwarza się biodegradowalne tworzywa sztuczne.
Dodał, że gorzelnie mogą przerobić ziemniaki na bioetanol, ale potrzebują gwarancji zakupu wyprodukowanego spirytusu na paliwa, np. przez grupę Orlen.
Producenci proponują natomiast, by rząd wypłacił rekompensatę dla rolników, którzy nie mogą sprzedać ziemniaków, najlepiej by była to dopłata do hektara.
- Ziemniaki trzeba rozdysponować do końca maja, ponieważ wkrótce pojawią się polskie wczesne odmiany, których także dużo nasadzono. Wtedy będzie jeszcze większy problem - stwierdził szef PFZ.
Zdaniem Bieńkowskiego najprostszym rozwiązaniem byłby przerób zalegającego surowca na bioetanol lub mąkę ziemniaczaną. Jak ocenił, możliwości przetwórcze są, a gdyby rolnik otrzymał np. 150 zł za tonę ziemniaków, to pokryłoby to także koszty transportu ziemniaków.
Czytaj także:
- Wydaliśmy 288 mln zł na ziemniaki z Niemiec. Choć własnych mamy nadmiar
- Koniec z "polskimi" ziemniakami z Egiptu. Po karach sklepy przestały się mylić
- "To chore tak się przebijać". UOKiK rozbił mafię owocową
Źródło: PAP/Andrzej Mandel