Media: urzędnik zbierał dane dla Putina. Tworzył tożsamości szpiegów w Polsce
Oskarżony o szpiegostwo warszawski urzędnik Tomasz L. kopiował akty urodzeń i zgonów, by tworzyć nowe tożsamości dla szpiegów Władimira Putina w Polsce - ustaliła polska prokuratura. Zgromadził olbrzymią ilość danych, te sprzedawał Rosjanom. Właśnie opuścił areszt.
2026-05-25, 09:05
Wynosił dane z Urzędu Stanu Cywilnego. Opuścił areszt po wpłacie 300 tys. zł
Z różnych komórek Urzędu Stanu Cywilnego mężczyzna miał wynosić gigabajty danych osobowych oraz dokumentów. Szczegóły jego działań, oparte na akcie oskarżenia przygotowanym przez prokuraturę, opisuje "Gazeta Wyborcza".
Tomasz L. został zatrzymany w marcu 2022 roku, 21 dni po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Jego proces karny ruszył w styczniu tego roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Oskarżonemu grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności. Niedawno Sąd Apelacyjny zdecydował o jego zwolnieniu z aresztu po wpłaceniu 300 tys. zł poręczenia majątkowego. Mężczyzna uiścił tę kwotę i opuścił areszt.
"Dane istotne dla bezpieczeństwa kraju"
Mężczyzna pracował ostatnio w urzędzie w warszawskiej dzielnicy Włochy jako archiwista, gdzie zarabiał około 5 tys. zł miesięcznie. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", w momencie zatrzymania miał przy sobie w plecaku marki Armani cztery karty pamięci, trzy pendrive’y oraz dysk twardy.
Podczas pierwszego przesłuchania tłumaczył, że zgromadzone setki gigabajtów danych zawierających m.in. imiona, nazwiska, numery PESEL i akty urodzenia były mu potrzebne do pracy i przygotowań do udzielania ślubów.
W latach 90. pracował w Urzędzie ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Z kolei w 2006 roku uczestniczył w inwentaryzacji majątku i aktywów operacyjnych byłej WSI. Według "Gazety Wyborczej" miał również dostęp do tajnych dokumentów operacyjnych oraz teczek zawierających metody pracy, struktury działania i dane informatorów. "To dane istotne dla bezpieczeństwa kraju" - napisał prokurator Lesław Bożek w akcie oskarżenia.
Pracował dla rosyjskiego wywiadu?
Według ustaleń prokuratury Tomasz L. rozpoczął pracę dla Służby Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej (SWR) w 2017 roku i trwała ona do jego zatrzymania w marcu 2022 roku. Jak opisuje prokurator, L. kontaktował się z oficerem SWR za pośrednictwem sprzętu, który dostarczył mu rosyjski wywiad.
Jego zadaniem miało być kopiowanie danych umożliwiających legalizację i tworzenie tożsamości tzw. nielegałów, czyli oficerów wywiadu działających w Polsce pod przykryciem i na fałszywych dokumentach.
Tomasz L. oraz rosyjski agent mieli komunikować się za pomocą łączności radiowej, przesyłając zaszyfrowane wiadomości. Mężczyzna miał nawiązywać kontakt z Rosjanami z Parku Zdrojowego w Konstancinie-Jeziornie.
W jego domu zabezpieczono kartony z dokumentami, w tym obszerne archiwum IPN, którego pochodzenie nie jest znane. Jak wskazano, zgromadził również znaczny majątek: dom i mieszkanie w Konstancinie-Jeziornie, gospodarstwo rolne, budynek usługowy, dwa samochody marki Audi, Lexusa oraz około 100 tys. zł oszczędności.
Na początku maja Sąd Apelacyjny zgodził się na jego zwolnienie z aresztu na Służewie za poręczeniem majątkowym w wysokości 300 tys. zł.
- Czarne zgliszcza po horyzont. Porażające zdjęcia z Kijowa po ataku Rosji
- Szpiedzy Łukaszenki w Polsce. Wyciekły tajne informacje
Źródło: Gazeta Wyborcza