Gdynia i Wenecja – jakie filmy pokochali Polacy?
Polskie filmy są doceniane na międzynarodowych festiwalach filmowych i zdobywają nagrody w Berlinie, Nowym Jorku oraz Montrealu. Czy nasze kino ma szanse prześcignąć zachodnie produkcje?
2013-09-18, 17:20
Posłuchaj
Film „Wałęsa. Człowiek z nadziei” został polskim kandydatem do Oskara. Zdaniem Anny Bielak wybór Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej nie jest zaskakujący.
- Osobiście niezbyt cieszę się z tego wyboru, ponieważ w zagranicznych mediach panuje przekonanie, że polskie kino ogranicza się do rozprawiania się z naszą historią. Wytypowanie tego filmu potwierdza tę tezę, a przecież ostatnie festiwale w Gdyni i Montrealu pokazują, że potrafimy podejmować wiele innych, współczesnych tematów.
Wilm Wałęsy ma to być domknięciem trylogii, trzecim filmem po „Człowieku z marmuru” i „Człowieku z żelaza”, w którym percepcja wydarzeń i postaci politycznych odbywa się przez media. To próba spojrzenia i postrzegania sytuacji historycznej przez kogoś, z obiektywnej perspektywy.
- Niestety o ile podjęto próbę pokazania ewolucji Wałęsy jako człowieka, polityka i robotnika, to dla mnie jest to pomnik, laurka i próba usprawiedliwienia jego wszystkich decyzji. Pokazany jest człowiek przez jednych kochany a przez innych nienawidzony, więc wolałabym jako widz mieć więcej wolności w ocenie jego zachowań, lęków, marzeń, ucieczek i walki. Dlatego określenie go szkolną czytanką jest moim zdaniem prawdziwe.
REKLAMA
Jak podkreśla Anna Bielak, festiwal w Gdyni zmienia swój charakter, ale tegoroczna edycja jest zapowiedzią odradzania się polskiego kina.
- Narodowe festiwale są przeglądami kina, a na festiwal międzynarodowy film musi się dostać lub zostać wyselekcjonowany. Reżyserzy zaczynają celować w inne festiwale. „W imię…” Małgośki Szumowskiej zaczynał karierę na festiwali w Berlinie, „Płynące wieżowce” Tomka Wasilewskiego w Nowym Jorku, a bardzo oczekiwany „Chce się żyć” Dawida Ogrodnika został wybrany najlepszym filmem w Montrealu.
PR24/Anna Mikołajewska
REKLAMA