Gra o Mołdawię
Prawdopodobnie Władimir Putin nie poprzestanie na aneksji Krymu. Państwa sąsiadujące z Rosją z niepokojem spoglądają na Moskwę i zadają sobie pytanie: kto następny?
2014-04-14, 13:28
Posłuchaj
Po Krymie na celowniku Rosji może znaleźć się między innymi Mołdawia, która upatruje swojej szansy na uniknięcie losu Ukrainy w integracji z Unią Europejską. Zagrożenie ze strony Rosji jest bardzo realne, a tym samym obawy Mołdawii uzasadnione.
Mołdawskie separatyzmy
Z problemem separatyzmu Mołdawia zmaga się od początku swojego istnienia. Chodzi miedzy innymi o Naddniestrze, gdzie do tej pory obecne są rosyjskie siły wojskowe. Sytuacja jest bardzo podobna do krymskiej, więc niepokój Mołdawii jest uzasadniony. Naddniestrze to nie jedyny region prorosyjski.
– Poza Naddniestrzem tradycyjnie prorosyjskie są jeszcze regiony Autonomii Gagauskiej i prowincji Taraclia. Do tego można dodać jeszcze rosyjskojęzyczne miasto Bielce – wyjaśniał w PR24 Kamil Całus z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Mołdawska droga Unii Europejskiej a nastroje separatystyczne
Mołdawia zintensyfikowała swoje działania na rzecz integracji z Unią Europejską. Coraz częściej mówi się o umowie stowarzyszeniowej i przyspieszeniu działań zmierzających do włączenia Mołdawii do Unii. Takie deklaracje mogą powodować eskalację nastrojów separatystycznych.
– Sam fakt przyspieszenia działań nie przekłada się bezpośrednio na wzrost separatystycznych nastrojów. Chociaż do pewnego stopnia jest to wykorzystywane jako pretekst, o czym świadczy choćby referendum w Gagauzji. Im bliżej do podpisania umowy, tym większe naciski ze strony Rosji i kolejne embarga z jej strony na Mołdawskie towary – mówił Gość PR24.
Majdan po mołdawsku?
W kontekście ewentualnych bardziej radykalnych działań Rosji w kierunku Mołdawii pojawia się pytanie o to, czy społeczeństwo mołdawskie potrafiłoby zorganizować się na kształt ukraińskiego Majdanu.
– Społeczeństwo mołdawskie jest apatyczne w kwestiach politycznych i boi się Rosji. Mołdawianie zdają sobie sprawę, że opór byłby bezcelowy, a na pomoc państw zachodnich nie ma co liczyć. Nie spodziewałbym się większych protestów w Kiszyniowie – oceniał Kamil Całus.
Rozgrywka o Mołdawię trwa. Rosja może w tej chwili nie wykazywać zainteresowania regionem Naddniestrza i Gagauzji. Działania Kremla może sprowokować dopiero bliski termin podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.
PR24/Grzegorz Maj
"– Poza Naddniestrzem tradycyjnie prorosyjskie są jeszcze regiony Autonomii Gagauskiej i prowincji Trakija." - ta prowincja to Taraclia
:-) Prosiłbym w miarę możliwości o poprawienie tej literówki.